Polska

Bananowa młodzież rozjeżdża polską wieś. Zdesperowany rolnik ruszył w pościg traktorem

opublikowano:
Rolnik pogonił hołotę rozjeżdżająca mu pole
Rolnik pogonił hołotę rozjeżdżająca mu pole (fot. youtube/Enduro Escape Riders)
Zniszczone uprawy, stratowane zielone użytki, wyryte w ziemi głębokie bruzdy i bezczelny uśmiech na twarzach wielkomiejskich paniczy. Polscy rolnicy mają już dość bezkarności amatorów ryków silników, którzy na swoich drogich quadach i motocyklach enduro zrobili sobie prywatny poligon z cudzej własności. W sieci zawrzało po nagraniu z udziałem legendarnego Ursusa C-360. Miarka się przebrała.

Do sieci trafiło szokujące nagranie z kanału „Enduro Escape Riders”. Scenariusz, który widzimy na filmie, to niestety coraz smutniejsza codzienność polskiej wsi. Grupa motocyklistów i kierowca quada bezczelnie wjechali na prywatne pola i łąki gospodarza, niszcząc darń i tratując rośliny. Kiedy zdesperowany rolnik zorientował się, co dzieje się na jego ziemi, puściły mu nerwy.

Za kierownicą swojego wysłużonego Ursusa ruszył prosto na intruzów, próbując zablokować im drogę ucieczki. Atmosfera gęstniała z sekundy na sekundę. Widząc, że bezczelni „rajdowcy” nic sobie nie robią z jego krzywdy, rolnik wyskoczył z kabiny, chwycił za grabie do liści i pieszo ruszył w pogoń za uciekającymi szkodnikami.

Bananowe pokolenie „róbta co chceta”

Współczesna, wielkomiejska młodzież z bogatych domów – potocznie zwana „bananową” – cierpi na chroniczny brak elementarnego wychowania i szacunku do owoców cudzej, ciężkiej pracy. Kupiony przez tatusia drogi sprzęt służy im wyłącznie do zaspokajania egoistycznych popędów kosztem ludzi, którzy od świtu do nocy harują, by wyżywić naród. Dla tych młodych ludzi, wychowanych w duchu totalnej bezstresowości, pojęcie „własności prywatnej” po prostu nie istnieje. Uważają, że skoro uciekli z betonowych miast na łono natury, to wszystko wokół należy do nich.

Tymczasem dla rolnika rozjeżdżona łąka czy lucernisko to nie jest „kawałek trawy”. To potężne straty finansowe. Zanieczyszczona ziemią trawa nie nadaje się później na czystą, pełnowartościową kiszonkę czy siano dla bydła. Co więcej, głębokie bruzdy wyryte przez ciężkie opony quadów wysychają na słońcu i twardnieją na kamień. Gdy gospodarz wjeżdża później w to miejsce wartym setki tysięcy złotych opryskiwaczem czy kosiarką, ryzykuje urwaniem belki i gigantyczną awarią sprzętu, za którą nikt mu nie zwróci.

W USA już dawno zostaliby zastrzeleni

Salonowi moraliści z lewicowych mediów już podnoszą raban, że rolnik wykazał się „agresją” i zachował się zbyt porywczo. Owszem, chłop ma gorącą krew i działał pod wpływem gigantycznych emocji – ale jak ma nie działać pod wpływem emocji człowiek, któremu na jego własnych oczach ktoś niszczy dorobek życia?

Warto tym wszystkim obrońcom „uciśnionych” motocyklistów uświadomić jedną rzecz. Żyjemy w Polsce, gdzie święte prawo własności wciąż jest przez państwo traktowane po macoszemu, a za zdewastowanie zasiewów grozi śmieszny mandat do 500 złotych lub zwykła nagana. Gospodarze są po prostu bezsilni wobec litery prawa. Gdyby ci sami bezczelni młodzi ludzie wjechali na prywatną farmę w Stanach Zjednoczonych (np. w Teksasie), właściciel ziemski nawet nie bawiłby się w odpalanie traktora czy bieganie z grabiami. Zgodnie z tamtejszym prawem chroniącym własność i mir domowy (np. Castle Doctrine), zostaliby bez ostrzeżenia zastrzeleni na miejscu jako pospolici intruzi. Tam nikt nie pyta przestępcy o samopoczucie – tam broni się uczciwego obywatela.

Przypadki się mnożą – czas na obronę polskiej wsi!

Przypadek z Ursusem i grabiami to tylko wierzchołek góry lodowej. Podobne incydenty w całej Polsce mnożą się na potęgę. Rolnicy z Podlasia, Małopolski czy Wielkopolski regularnie donoszą o niszczeniu upraw, a nawet o fizycznych atakach ze strony bezkarnych właścicieli wypożyczalni quadów czy zorganizowanych grup enduro.

Miłośnicy motorowego szaleństwa niszczą też państwowe lasy i drogi - dobytek nas wszystkich. Ostatnio opisaliśmy, jak tego typu wandale zniszczyli groty nad Pilicą. 

Polska wieś ma prawo do obrony. Jeśli państwo nie potrafi skutecznie ukarać miejskich barbarzyńców niszczących plony, nie dziwmy się, że polski chłop bierze sprawy w swoje ręce. Solidaryzujemy się z determinacją tego rolnika! Czas najwyższy przywrócić szacunek dla polskiej ziemi i pracy rąk ludzkich, a za naruszenie prywatnej własności wprowadzić kary, które raz na zawsze ostudzą zapał rozwydrzonych bananowych rajdowców.

źr. wPolsce24 

Polska

Złota era doktryny Neumanna właśnie trwa. Wstrząsający reportaż telewizji wPolsce24

opublikowano:
Zrzut ekranu (544)
Swoi są bezkarni, a prawo i sprawiedliwość obowiązują tylko wybranych? Na antenie telewizji wPolsce24 odbyła się premiera wyczekiwanego reportażu odsłaniającego kulisy tzw. „Doktryny Neumanna” – niepisanej zasady, która rządzi polską sceną polityczną, gdy u władzy jest Donald Tusk.
Polska

Tajemnicza przesyłka z Niemiec w podkarpackiej Żandarmerii Wojskowej. Trzy osoby trafiły do szpitala!

opublikowano:
Tajemnicza przesyłka nadana z Niemiec trafiła do siedziby Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie, a po jej otwarciu trzy osoby zostały przewiezione do szpitala.
Zdjęcie ilustracyjne (fot.Fratria)
Do siedziby Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie trafiła tajemnicza paczka z Niemiec, której otwarcie spowodowało kontakt z nieznaną substancją. Łącznie trzy osoby trafiły do szpitala.
Polska

Magdalena Ogórek otworzyła Muzeum Sztuki Zagrabionej. Unikalna placówka w Sulisławicach

opublikowano:
Magdalena Ogórek dopięła swego i powołała do życia wyjątkowe muzeum
Magdalena Ogórek dopięła swego i powołała do życia wyjątkowe muzeum (Fot. Fratria)
Po niemal dekadzie prac historycznych i rekonstrukcyjnych Magdalena Ogórek oficjalnie otworzyła Muzeum Sztuki Zagrabionej. Nowa placówka, zlokalizowana Sulisławicach, małej wsi niedaleko Ząbkowic Śląskich, stawia sobie za cel dokumentowanie i przypominanie o dziełach sztuki zrabowanych z polskich zbiorów podczas II wojny światowej.
Polska

Ochroniarz Tuska ma chronić Nawrockiego? "Nie może być szefem takiej Służby"

opublikowano:
Prezydent Karol Nawrocki nie zgodził się na kandydaturę płk. Tomasza Jackowicza, byłego szefa ochrony Donalda Tuska, na stanowisko komendanta SOP.
Służba Ochrony Państwa ma spore kompetencje. Zaufany człowiek Donalda Tuska miałby stanąć na jej czele i odpowiadać za bezpieczeństwo prezydenta Karola Nawrockiego. Na to prezydent nie mógł się zgodzić (Fot. Fratria)
Były szef ochrony Donalda Tuska miał zostać osobą odpowiedzialną za ochronę m.in. prezydenta Karola Nawrockiego – informuje Mariusz Kamiński. Ostatecznie głowa państwa nie wyraziła zgody na tę nominację.
Polska

Dlaczego prawda o "Bolku" robi z Wałęsy chama?

opublikowano:
Lech Wałęsa wulgarnie zaaregował na próbę rozmowy o swoim rzekomym analfabetyzmie
Lech Wałęsa wulgarnie zaaregował na próbę rozmowy o swoim rzekomym analfabetyzmie (Fot. wPolsce24)
Lech Wałęsa jest używany przez salon III RP i postkomunistyczne elity zawsze w taki sposób, w jaki im na danym etapie historii pasuje. Był już Wałęsa bohater - gdy blokował lustrację i likwidował rząd Jana Olszewskiego, potem był Wałęsa wróg - gdy rywalizował o kolejną kadencję z Aleksandrem Kwaśniewskim, potem, gdy zwalczał rządy PiS znów został bohaterem, a ostatnio - gdy nie było innego sposobu na utrzymanie statusu "legendy" został... analfabetą.
Polska

Ten telefon może kosztować cię fortunę! Oszuści mają nową metodę

opublikowano:
Oszuści podszywają się pod pracowników banków i wykorzystują spoofing telefoniczny, aby wyłudzać poufne dane i przejmować pieniądze swoich ofiar.
Zdjęcie ilustracyjne (fot.PxHere)
Oszuści znaleźli kolejny sposób na przejęcie pieniędzy Polaków, podszywając się pod pracowników banków. Wystarczy usłyszeć podczas rozmowy kilka charakterystycznych zdań, aby w głowie natychmiast powinna zapalić się czerwona lampka.