Polska

KRESY WOŁAJĄ O SPRAWIEDLIWOŚĆ. Prawda o Wołyniu, której nie da się zasypać. Wstrząsający dokument dziś na antenie wPolsce24

opublikowano:
Film opowiada o historii masowej akcji przeciwko ludności polskiej przeprowadzonej przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na Wołyniu.
(fot. screen za YT)
„Jeżeli zapomnimy o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o nas” – te słowa, choć niewypowiedziane wprost, ciążą nad każdym kadrem poruszającego filmu dokumentalnego Adama Sikorskiego. To nie tylko bezkompromisowy zapis prawdy historycznej, ale przede wszystkim bolesny wyrzut sumienia wobec dekad zaniedbań, politycznej poprawności i zmowy milczenia, która przez lata otaczała rzeź wołyńską. To publicystyka historyczna najwyższej próby, obok której żaden polski patriota nie może przejść obojętnie.

Film, który opowiada o historii masowej akcji przeciwko ludności polskiej przeprowadzonej przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na Wołyniu już dziś na antenie telewizji wPolsce24 o godzinie 20:05.

Gehenna, która nie doczekała się zadośćuczynienia

Film Adama Sikorskiego uderza w widza od pierwszych minut. Twórcy stawiają sprawę jasno: historia ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, mimo upływu ponad ośmiu dekad, wciąż nie doczekała się uczciwego, godnego zamknięcia. Państwo polskie przez lata Trzeciej RP – w imię fałszywie pojętej poprawności politycznej i geopolitycznych iluzji – nie potrafiło w pełni upomnieć się o swoich obywateli. Dziesiątki tysięcy naszych rodaków wciąż spoczywają w bezimiennych dołach śmierci, w lasach i na polach, które z każdym rokiem ulegają erozji, zacierając ślady po tamtej straszliwej tragedii.

Dokument jest bezlitosny dla elit politycznych, które żądania elementarnej sprawiedliwości i chrześcijańskiego pochówku gotowe były topić we wrzawie bieżącej polityki. Tymczasem głos ostatnich świadków, tych którzy cudem ocaleli z rzezi, słabnie z roku na rok. Film Sikorskiego staje się więc ich testamentem.

Wstrząsające relacje: „Zaczęli Polaków wyrzynać siekierami”

Sercem dokumentu są porażające dowody i relacje, w tym archiwalne listy opisujące pierwsze dni ukraińskiego amoku. Widz dowiaduje się o tragicznych losach mieszkańców takich wsi jak Parośle, gdzie bojówki UPA dokonały bestialskiej rzezi całych rodzin. Autorzy listów z tamtych lat bez ogródek opisywali bezmiar ukraińskiego okrucieństwa: 

„Zaczęli Polaków wyrzynać siekierami, bo Polak to ich największy wróg”. Obrazy ciał kobiet i niemowląt z rozbitymi głowami, zastygłych w pośmiertnym skurczu z kawałkiem chleba w dłoni, do dziś budzą grozę i niedowierzanie, że człowiek mógł zgotować bliźniemu taki los.

Szacunki historyków przytoczone w filmie są nieubłagane – na samym Wołyniu w ponad 1850 miejscowościach zginęło co najmniej 60 tysięcy Polaków. Liczby te, oparte na bilansie ludnościowym z 1939 roku, wciąż nie są ostateczne, bo ziemia wołyńska wciąż zazdrośnie strzeże swoich tajemnic.

„Trupie pole” – anatomia zbrodni pod lupą badaczy

Kluczowym elementem filmu jest drobiazgowa relacja z prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na tzw. „Trupim polu” w okolicach wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka. Nazwę tę nadali polanie sami Ukraińcy. Jak wspominali świadkowie, jeszcze w latach 60., gdy istniał tam sowiecki kołchoz, miejscowi szeptali, że zboże rośnie tam wysokie na dwa metry, bo pod spodem leżą setki ludzkich ciał.

Kamera Adama Sikorskiego towarzyszy archeologom i antropologom, którzy z centymetra na centymetr odkrywają ślady zbrodni. Wykrywacze metali natrafiają na olbrzymią zbieraninę łusek z różnych armii i okresów – od Mauserów, przez Lebele, aż po radzieckie PPSz. To koronny dowód na to, że egzekucji dokonała zbieranina partyzancka UPA, używająca wszystkiego, co wpadło jej w ręce. Według relacji, Polakom kazano kłaść się twarzą do ziemi, a oprawcy strzelali w nich z góry. Pociski przechodziły przez ciała i utkwiły głęboko w glebie.

Zbrodnia na najmłodszych. Warkocze, koraliki i medaliki

Najbardziej wstrząsającym, wręcz rozdzierającym serce momentem dokumentu jest odkrycie masowej jamy grobowej zawierającej szczątki 231 osób. Antropolodzy pracujący na miejscu nie kryją emocji - w większości były to dzieci: od niemowląt po nastolatków.

Złe warunki glebowe zniszczyły kości, ale ziemia zachowała coś, co nie pozwala zapomnieć o ludzkim wymiarze tej tragedii. Badacze wydobywają z piasku splecione, dziewczęce warkocze – wszystkie w kolorze blond, bo to przecież były dzieci. Przy małych czaszkach odnajdują dziecięce koraliki ułożone w malutkich rzędach wokół szyi, spinki, grzebyki, fragmenty czapeczek, buciki z cholewkami, a także kolorowe guziczki w kształcie kwiatków. Wraz z nimi odkopano liczne dewocjonalia – krzyżyki i medaliki. Te bezbronne kobiety i dzieci, zanim popędzono je na śmierć, były więzione w kościele w Ostrówkach, skąd szły na miejsce straceń, śpiewając pieśni religijne. Ich ciała wrzucano do dołów bezładnie, chaotycznie, jedno na drugie.

„Dla mnie najbardziej szokujące jest to zadawanie w bezsensowny sposób cierpienia dzieciom, zabijanie tych dzieci, które właściwie tym ludziom przecież nic nie zawiniły, z wyjątkiem tego, że urodziły się i były Polakami” – mówi przed kamerą poruszony badacz.

Polityka zamiast prawdy?

Film stawia twarde pytania o postawę polskich elit po 1989 roku. 

Przypomina, że pierwsze ekshumacje w Woli ostrowieckiej w 1992 roku zostały zablokowane przez ukraińskie władze na niemal dziesięć lat, bo Kijów przestraszył się skali i bezwzględności ujawnionych faktów. Sikorski obnaża też naiwną i chybioną koncepcję polskich rządów, które uznały, że w imię budowania relacji z Ukrainą i wyrywania jej ze strefy wpływów Rosji, należy unikać tematów drażliwych. Jak celnie punktują autorzy: zaangażowanych w zbrodnie szowinistów ukraińskich nie było przecież tak wielu, by to ich ideologia miała dziś decydować o relacjach między narodami. Byli przecież i tacy Ukraińcy, którzy ostrzegali i ratowali Polaków przed śmiercią.

Ostatni dzwonek dla pamięci

Dokument Adama Sikorskiego to bolesne, ale konieczne memento. Na naszych oczach odchodzą ostatni świadkowie tamtych wydarzeń, ludzie mający dziś ponad 80 lat. Ich jedynym pragnieniem przed śmiercią jest to, by ich rodzice, rodzeństwo i sąsiedzi zostali wreszcie po chrześcijańsku, po katolicku pochowani, a nad ich grobami stanął krzyż.

„JEŻELI ZAPOMNIMY O NICH...” to film-krzyk. Krzyk o godność, o prawdę, która nie zna kompromisów, i o elementarny szacunek dla ofiar dzikiego, nienawistnego nacjonalizmu. Tego filmu nie da się „obejrzeć” i zapomnieć. Trzeba go zobaczyć, podać dalej i nie pozwolić, by pamięć o wołyńskich dzieciach została złożona na ołtarzu bieżącej dyplomacji.

źr. wPolsce24

 

 

Polska

Flanka wschodnia bastionem bezpieczeństwa. Tłumy na Samorządowym Kongresie Trójmorza, znane nazwiska i kwantowa rewolucja

opublikowano:
Mateusz Morawiecki przemawia na Samorządowym Kongresie Trójmorza
Drugi dzień kongresu otworzyło wystąpienie Mateusza Morawieckiego (fot. Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego)
– Jako państwa flanki wschodniej wyznaczamy tempo rozwoju gospodarczego i mamy wielką ambicję stać się bastionem bezpieczeństwa i doganiać tych, którzy rozwinęli się przed nami szybciej – mówił Mateusz Morawiecki drugiego dnia Samorządowego Kongresu Trójmorza.
Polska

Chaos i presja na zbrojeniówkę. Rząd podpisuje umowy SAFE w ostatniej chwili

opublikowano:
SAFE2
Polski rząd ma już tylko dwa dni na podpisanie umów w ramach unijnego programu pożyczkowego SAFE. Chodzi o dziesiątki miliardów złotych dla przemysłu zbrojeniowego. Negocjacje trwają do ostatniej chwili, a firmy alarmują o chaosie i presji.
Polska

ROZMOWA WIKŁY: Minister Kierwiński dobrze wykonuje swoją pracę i należy to docenić - twierdzi poseł Norbert Pietrykowski

opublikowano:
pietyrykowski
Rozmowa Wikły - Norbert Pietrykowski (fot wPolsce24)
W rozmowie Wikły gościem był poseł Norbert Pietrykowski z koła parlamentarnego Centrum. Gość jednoznacznie wypowiedział się na temat pracy ministra spraw wewnętrznych i administracji: „Pan minister Kierwiński podejmuje trudne decyzje w zakresie bezpieczeństwa – zamiast atakować politycznie, powinniśmy oceniać merytorycznie.” Poruszono też temat polityki migracyjnej, opieki zdrowotnej oraz ewentualnej obecności Ryszarda Petru w rządzie.
Polska

Pilne! Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję w sprawie odebrania Zełeńskiemu Orderu Orła Białego: "Udowodnił, że Ukraina nie jest gotowa na Europę”

opublikowano:
Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję w sprawie Orderu Orła Białego
Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję w sprawie Orderu Orła Białego ( fot. wPolsce24)
Maski opadły. Władze w Kijowie po raz kolejny pokazują, że polska bezwarunkowa pomoc i solidarność są przez nich traktowane jednostronnie, a historyczna prawda nic dla nich nie znaczy. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podjął skandaliczną decyzję o nadaniu jednej z jednostek ukraińskich sił zbrojnych imienia „Bohaterów UPA”. Na tę prowokację ostro i stanowczo zareagował dziś Prezydent RP Karol Nawrocki, bezkompromisowo punktując mentalność ukraińskich elity.
Polska

Niewiarygodne. Premier Tusk usprawiedliwia Zełenskiego i atakuje prezydenta Nawrockiego. „Czy on upadł na głowę?”

opublikowano:
Donald Tusk zaskoczył obroną Zełeńskiego i promocji banderyzmu (fot. PAP/Leszek Szymański)
Donald Tusk zaskoczył obroną Zełeńskiego i promocji banderyzmu (fot. PAP/Leszek Szymański)
Wstrząsające i głęboko niepokojące słowa padły z ust premiera Donalda Tuska. Szef rządu w kuriozalny sposób postanowił wziąć w obronę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, jednocześnie przypuszczając brutalny atak na prezydenta Karola Nawrockiego. Poszło o status Orderu Orła Białego – najwyższego polskiego odznaczenia.
Polska

Sikorski straszy Karola Nawrockiego i drwi. „Był już taki prezydent”

opublikowano:
Radosław Sikorski odpowiadał na pytania o relacje z prezydentem Karolem Nawrockim
Radosław Sikorski
- System, w którym prezydent będzie blokował procedury państwowe jest nie do przyjęcia – komentował słowa głowy państwa Radosław Sikorski, który postanowił jednocześnie postraszyć Karola Nawrockiego, przypominając ... katastrofę smoleńską.