Wolta Morawieckiego nie była spontaniczna? "Szykowali to od miesięcy, wygadali się po pijaku"

Według Biedronia wszystko zaczęło się już w marcu 2026 roku. Była grupa na WhatsAppie, w której poukładano plan stworzenia nowego klubu parlamentarnego. Były konkretne spotkania, w tym zakrapiana impreza w Mielnie, podczas których kilka osób, zdaniem Biedronia, miało wygadać się co do dalszych politycznych planów tej grupy.
Biedroń nie pozostawił suchej nitki na byłym premierze. Podkreślił, że Morawiecki od dłuższego czasu budował własne zaplecze, dystansował się od linii Jarosława Kaczyńskiego i przygotowywał grunt pod polityczną woltę. Zdaniem Biedronia to nie był nagły impuls – to był zaplanowany proces.
To jedna z najostrzejszych i najbardziej konkretnych ocen sytuacji wewnątrz PiS, jaka padła publicznie w ostatnich godzinach. Biedroń nie mówi o „różnicy zdań” czy „dyskusji programowej” – mówi wprost o knuciu, grupie na komunikatorze i przygotowaniach do rozłamu.
Jego wypowiedź pokazuje skalę problemu. Jeśli już w marcu istniała zorganizowana grupa działająca na rzecz wyjścia z PiS, to znaczy, że pęknięcia w partii były głębsze i wcześniejsze, niż się większości wydawało. To nie jest wygodna diagnoza dla nikogo w obozie Zjednoczonej Prawicy. Ale jest potrzebna. Bo tylko szczera ocena tego, co się stało, daje szansę na wyciągnięcie wniosków i uniknięcie powtórki w przyszłości. Biedroń powiedział głośno to, o czym w kuluarach szeptano od miesięcy. I zrobił to w sposób, który trudno zignorować.
źr. wPolsce24











