Polska

Trzaskowski zachęcał do zostawania sygnalistami. Pracownik ZDM to zrobił - i zwolniono go z pracy

opublikowano:
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przyznał pracownikowi ZDM status sygnalisty, ale za złożoną skargę zwolniono go z pracy
(fot. PAP/Radek Pietruszka)
Sygnalista z warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich dostał ochronę na piśmie od prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Mimo tego zwolniono go z pracy, a współpracownicy prezydenta udostępnili zarzuty osobom, na które się skarżył.

Sprawa miała swój początek 1 kwietnia zeszłego roku. Jak informuje Portal Zero, trójka pracowników zespołu magazynowego wydziału kontroli pasa drogowego w ZDM sporządziła notatkę służbową. Otrzymali polecenie, by za miejskie pieniądze ubezpieczać samochody zajęte w ramach przepadku mienia. Ich szef chciał, by ubezpieczać także te, w wypadku których wyrok jest jeszcze nieprawomocny i mogą wrócić do właściciela.

Zgłosili marnotrawstwo pieniędzy

Pracownicy uznali, że nie ma ku temu podstawy prawnej i jest to niegospodarność. Poprosili więc kierownika o wydanie tego polecenia na piśmie, ale ten tego nie zrobił. 30 kwietnia pan Piotr, specjalista w ZDM, dokonał więc zgłoszenia wewnętrznego zgodnie z ustawą o sygnalistach.

Napisał do dyrektora ZDM Łukasza Puchalskiego, że miejskie pieniądze są marnotrawione. Zwraca też uwagę, że tę trójkę pracowników spotkały prześladowania, jak obniżenie dodatków motywacyjnych. 28 lipca pan Piotr dostał odpowiedź z ZDM. Twierdzą, że nie doszło do żadnych nieprawidłowości.

Kolejny list do dyrektora ZDM wysłał 13 sierpnia. Skarżył się w nim na działania odwetowe, jakich doświadczał od kwietnia. M.in. zablokowano mu dostęp do oprogramowania, z którego wcześniej korzystał w pracy, obniżono ocenę, będącą podstawą do przyznania dodatku motywacyjnego – i znacznie zmniejszono jego wysokość.

10 września trójka pracowników zespołu magazynowego dostaje polecenie przygotowania podwalin pod system e-licytacji samochodów. Nie mogą go wykonać, bo żaden z nich nie jest programistą. Są przekonani, że celowo wyznaczono im zadanie, które zupełnie nie odpowiada ich kompetencjom, by wykazać, że nie pracują właściwie.

Listy do Trzaskowskiego

19 września koleżanka z zespołu pana Piotra napisała do Trzaskowskiego, dyrektorów biur infrastruktury oraz zgodności w urzędzie miasta. W wiadomości, wysłanej ze służbowej skrzynki na służbowe skrzynki, wskazała, że dochodzi do nieprawidłowości w zarządzaniu ZDM oraz naruszeń pracowniczych.

20 października pan Piotr też napisał do Trzaskowskiego i szefów biur.

Z ogromnym rozczarowaniem i poczuciem bezradności przyjąłem fakt braku zainteresowania Państwa naszymi problemami i naruszeniami pracowniczymi jakich doświadczamy każdego dnia jako pracownicy ZDM – napisał. Dodał, że wierzył, że jeżeli nie ma przestrzeni na znalezienia rozwiązania wewnętrznie to właściwą drogą jest szukanie pomocy w organach zwierzchnich. Na tę chwilę spotkaliśmy się z obojętnością". 

Zakończył wiadomość prośbą do Trzaskowskiego o pomoc.

Zwolnili sygnalistę 

22 października poszedł do urzędu miasta i wypełnił zgłoszenie sygnalizacyjne. Szczegółowo opowiedział tę historię miejskim urzędnikom. Osiem dni później dostał upomnienie od dyrektora ZDM. Oficjalnie za to, że nie przygotował rozwiązań służących do platformy do elektronicznej licytacji pojazdów. 17 listopada prezydent Trzaskowski przyznał mu na piśmie status sygnalisty, obowiązujący od 5 listopada.

16 stycznia dyrektor ZDM wypowiedział mu umowę o pracę. Nie ukrywa nawet, że powodem było to, że doniósł do władz o nieprawidłowościach. Oprócz kilku uchybień, których miał si dopuścić podczas pięcioletniej pracy w ZDM, głównym oficjalnym powodem jest utrata zaufania do pracownika. W uzasadnieniu można przeczytać, że:

podejmował Pan działania mające na celu szkodzenie wizerunkowi pracodawcy poprzez niezasadne zgłaszanie rzekomych działań opresyjnych jakich Pan doświadcza od pracodawcy (mail do Sekretariatu Prezydenta Miasta z 20 października 2025 r.). Mail ze skargą został przekazany osobom, których ta skarga dotyczyła.

21 lutego 2026 pan Piotr złożył w urzędzie miasta kolejne pismo do Trzaskowskiego. Opisał w nim szczegółowo swoją historię zatrudnienia oraz sytuację pozostałej dwójki pracowników. 11 marca dostał na nie odpowiedź – ale nie od prezydenta, a od... dyrektora ZDM. Twierdzi, że wszystkie zarzuty są nieprawdziwe. Jego zgłoszenie sygnalizacyjne do dziś nie zostało ocenione przez urząd miasta, a on został zwolniony, chociaż ochrona dla sygnalistów powinna obowiązywać nawet, jeśli zostanie uznane za niezasadne. Jego koleżanka zwolniła się sama, a kolega został karnie przeniesiony – zamiast pracy biurowej kazano mu zajmować się kontrolą uiszczania opłat w Strefie Płatnego Parkowania.

Lepiej się nie wychylać

25 czerwca, podczas sesji rady miasta dot. afery w Szpitalu Południowym, Trzaskowski zachęcał do korzystania z oficjalnej ścieżki zgłaszania nieprawidłowości i zapewniał o ochronie sygnalistów.

Słuchałem pana prezydenta Trzaskowskiego, gdy wypowiadał się o wadze formalnych zgłoszeń. Tę sesję rady miasta, z uwagi na historię Szpitala Południowego, transmitowało wiele mediów. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że za pięknymi słowami nie idą piękne czyny" – powiedział dziennikarzom pan Piotr.

Zauważa, że dochował wszystkich formalnych wymogów i uzyskał status sygnalisty, a i tak został zwolniony, a nawet pismo, które napisał już po utracie pracy, przekazano dyrektorowi ZDM.

Rzecznik prasowa warszawskiego ratusza Marzena Gawkowska powiedziała, że kwestie stosunku pracy i jego rozwiązania w wypadku pracowników ZDM leżą w gestii ZDM, a nie ratusza. Jakub Dybalski, naczelnik wydziału komunikacji społecznej w ZDM, nie chciał rozmawiać, zasłaniając się... ustawą o ochronie sygnalistów, która rzekomo zabrania mu ujawniać jakiekolwiek informacje na ich temat. Przyznał jednak, że dyrektor ZDM wiedział o pismach pana Piotra, bo powiedział mu o nich Urząd Miasta Warszawy.

Pan Piotr odwołał się już od swojego zwolnienia do sądu pracy. Nie warto się wychylać, nie warto się zgłaszać. Z tą ochroną sygnalisty to ściema – podsumował swoje doświadczenia.

źr. wPolsce24 za Portal Zero

Polska

Dlaczego tak bezpardonowo koalicja atakuje prezydenta? Wiadomości wPolsce24 ujawniają wyrachowany plan obozu Tuska

opublikowano:
Prezydent Karol Nawrocki niezmiennie jest najbardziej popularnym polskim politykiem. To sprawia, że Tusk się go boi
Prezydent Karol Nawrocki niezmiennie jest najbardziej popularnym polskim politykiem. To sprawia, że Tusk się go boi (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Donald Tusk i politycy koalicji rządzącej nie ustają w bezpardonowych atakach na prezydenta Karola Nawrockiego. Za wyszukaną retoryką o „politycznych szachach” czy uszczypliwościami pod adresem głowy państwa kryje się jednak twarda i chłodna kalkulacja. Jak ujawniają „Wiadomości wPolsce24”, w sztabach rządzących narasta strach przed scenariuszem, który może przesądzić o losach władzy w Polsce.
Polska

Incydent podczas wyborów w Krakowie. Poszedł do lokalu, teraz grożą mu 3 lata więzienia

opublikowano:
Mimo dwóch incydentów wybory w Krakowie przebiegają raczej spokojnie
Mimo dwóch incydentów wybory w Krakowie przebiegają raczej spokojnie (Fot. PAP/Łukasz Gągulski)
Spokojny przebieg przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa zakłócił incydent w jednym z lokali na Woli Justowskiej. Starszy mężczyzna po pobraniu karty do głosowania podarł ją i wyrzucił do kosza na śmieci. Policja szybko namierzyła sprawcę, któremu za ten impulsywny gest grozi surowa kara.
Polska

„Za darmo”? Minister Cienkowska tłumaczy się z udziału w pokazie mody

opublikowano:
inister kultury Marta Cienkowska odniosła się do kontrowersji wokół swojego udziału w pokazie mody Fundacji Kraina, podkreślając, że wystąpiła w nim pro bono.
Marta Cienkowska (fot.Screenshot - X/Mateusz Kurzajewski)
Minister kultury Marta Cienkowska postanowiła publicznie odnieść się do ostatniej afery związanej z jej udziałem w pokazie mody Fundacji Kraina. Choć wspomniany podmiot miał otrzymać prawie 150 tysięcy złotych, sama polityk tłumaczy, iż jej udział w tym wydarzeniu... był za darmo.
Polska

Niemka zarzuca próbę oszustwa i wyłudzenia... polskiej policji

opublikowano:
Niemka zarzuca polskiej policji, że... okradła ją na 105 euro
Niemka zarzuca polskiej policji, że... okradła ją na 105 euro (Fot. Fratria/zdjęcie ilustracyjne)
Zwykła wizyta na przygranicznej stacji benzynowej w Polsce skończyła się dla obywatelki Niemiec ogromnym zaskoczeniem. Jak informuje serwis Deutsche Welle, kobieta, która uregulowała rachunek za paliwo i wróciła do domu, otrzymała telefon od polskiej policji. Z jej relacji wynika, że funkcjonariusze zarzucili jej kradzież i domagali się natychmiastowego przyjazdu z gotówką.
Polska

Wyborcy idą do urn, a strażacy walczą z ogniem. Groźny pożar w wyborczą niedzielę w Krakowie

opublikowano:
Trwa głosowanie w Krakowie. Wybory nowego prezydenta miasta potrwają do godziny 21
Trwa głosowanie w Krakowie. Wybory nowego prezydenta miasta potrwają do godziny 21 (Fot. PAP/Łukasz Gągulski)
Niedziela w stolicy Małopolski upływa pod znakiem podwyższonej temperatury – i to dosłownie. Podczas gdy krakowianie ruszyli do urn, by w przedterminowych wyborach zdecydować o przyszłości miasta, w Nowej Hucie wybuchł niebezpieczny pożar hali magazynowej. Choć w lokalach wyborczych panuje spokój, służby ratunkowe mają pełne ręce roboty.
Polska

Rewolucja na polsko-ukraińskiej granicy! Ukraińskie służby mają pracować w Polsce

opublikowano:
Funkcjonariusze Straży Granicznej podczas patrolu
Ukraińscy celnicy oraz funkcjonariusze straży granicznej mają pracować po polskiej stronie granicy. (fot. Fratria)
Polska i Ukraina pracują nad porozumieniem dotyczącym wspólnej kontroli granicznej. Jeśli umowa wejdzie w życie, ukraińscy celnicy oraz funkcjonariusze straży granicznej będą wykonywać swoje obowiązki bezpośrednio po polskiej stronie granicy.