Myślicie, że widzieliście już wszystko? Nic z tych rzeczy. Radom postanowił zaskoczyć kolejny raz!

Drugie - pod względem wielkości - miasto województwa mazowieckiego. Największy ośrodek miejski w widłach Wisły i Pilicy. Przed 1795 miasto królewskie w powiecie radomskim województwa sandomierskiego. Naprawdę piękna, niezwykła i bogata historia, gdzie baśnie „O srebrnopiórym orle i radomskim grodzie” mieszają się z faktami. I co z tego przebija się do ogólnopolskich mediów? Otóż niewiele. Kto jednak za to odpowiada?
Dziwny pomysł?
Radomskie (choć już nie tylko one) media informują, iż pod wiaduktem przy ul. Żeromskiego w Radomiu trwa tworzenie tzw. Skweru Artystów, czyli "nowej miejskiej przestrzeni", która ma służyć pieszym, pasażerom przesiadającym się między komunikacją miejską a koleją oraz wydarzeniom artystycznym.
W ramach inwestycji pojawiły się zieleńce, ławki i nasadzenia drzew oraz krzewów, ale właśnie ten element wywołał najwięcej kontrowersji. Czy słusznie?
Urząd: To nie nasza wina!
Trudno było nie przewidzieć, iż w mediach i wśród mieszkańców pojawią się głosy, że część roślin pod wiaduktem wygląda na przesuszoną i może nie przetrwać w takich warunkach.
Krytycy zwracają uwagę, że miejsce jest - napiszmy to delikatnie - trudne dla zieleni ze względu na ograniczony dostęp do wody i światła, a sam pomysł sadzenia drzew w tej lokalizacji określają jako średnio trafiony.
Jednocześnie pojawiają się obrońcy projektu, którzy sugerują, iż przestrzeń pod wiaduktem nie ma być wyłącznie technicznym przejściem, ale nową miejską strefą spotkań i odpoczynku. Według informacji podawanych przez lokalne media, miasto zleciło projektowanie tej przestrzeni pracownikom naukowym Wydziału Sztuki Uniwersytetu Radomskiego, a sam teren ma z czasem zyskać także funkcję wystawienniczą.
Zatem ten pomysł - jakkolwiek go nie oceniać - nie jest winą li tylko i wyłącznie urzędników. Kto winien? Radomscy naukowcy.
źr. wPolsce24 za radom.naszemiasto.pl/twojradom.pl











