„W Polsce się nie da. Wyjeżdżajcie”. Wybitna badaczka pokazuje, jak ludzie Tuska niszczą polską naukę

Historia dr hab. inż. Alicji Bachmatiuk idealnie obrazuje dramat, z jakim od lat mierzy się polskie środowisko akademickie i sektor innowacji. Jej wstrząsające wyznania rzucają nowe światło na kulisy funkcjonowania Sieci Badawczej Łukasiewicz już po zmianie władzy.
Bachmatiuk, jako specjalistka od zaawansowanych materiałów dwuwymiarowych i grafenu, przez lata odnosiła spektakularne sukcesy w prestiżowych ośrodkach w Niemczech (Drezno) oraz Korei Południowej. Jej dorobek naukowy jest niepodważalny – indeks Hirscha na poziomie 52 stawia ją wyżej niż wielu laureatów Nagrody Nobla.
Mimo to, kierowana pobudkami patriotycznymi i rodzinnymi, postanowiła rozwijać karierę we wrocławskim PORT (Polskim Ośrodku Rozwoju Technologii), należącym do Sieci Badawczej Łukasiewicz. W 2023 roku stanęła na jego czele jako dyrektorka.
„Umiejętność załatwiania spraw” zamiast jakości naukowej
Prawdziwy kryzys przyszedł na początku 2024 roku, kiedy do świata czystej nauki bezpardonowo wkroczyła partyjna polityka. W rozmowie z portalem Zero.pl dr Bachmatiuk ujawnia, że prezes sieci Łukasiewicz, dr Hubert Cichocki (wcześniej był m.in. szefem łódzkiej młodzieżówki Platformy Obywatelskiej i bliskim współpracownikiem Krzysztofa Kwiatkowskiego, byłego ministra sprawiedliwości z PO), odgórnie narzucił jej zastępcę.
Funkcję tę objął Bartłomiej Ciążyński, wrocławski polityk Nowej Lewicy, który kilka miesięcy później zyskał ogólnopolską sławę i podał się do dymisji z rządu za wykorzystanie służbowego samochodu do celów prywatnych.
- Ciążyński bardzo duży nacisk kładł na relacje i umiejętność »załatwiania« różnych spraw. Gdy rozmawialiśmy o projektach czy finansowaniach, często słyszałam, że »trzeba z kimś porozmawiać« albo »umieć coś załatwić«. W moim odczuciu rzadziej pojawiał się akcent na samą jakość naukową - wspomina dr Bachmatiuk na łamach Zero.pl.
Z relacji byłej dyrektorki wyłania się obraz głębokiej patologii systemowej: narzucony wicelider miał za jej plecami ustalać z prezesem sieci warunki swojego gigantycznego wynagrodzenia oraz benefity, jednocześnie rzadko angażując się w realne obowiązki w instytucie i tłumacząc nieobecności pracą radnego miejskiego oraz spotkaniami politycznymi.
Subwencje ścięte o połowę i nagłe zwolnienie
Finał konfliktu merytokracji z partyjniactwem okazał się dla znanej chemiczki bezwzględny. Dr Bachmatiuk została nagle odwołana ze swojego stanowiska po zaledwie półtora roku z pięcioletniego kontraktu. Oficjalnym powodem, jak twierdzi kierownictwo sieci, miały być rzekomo zbyt niskie przychody z komercjalizacji. Badaczka uważa to za zwykłą, spreparowaną wymówkę mającą zwolnić miejsce dla osób z zaplecza politycznego i obecnie walczy o swoje dobre imię oraz odszkodowanie przed sądem pracy.
Co gorsza, wrocławski instytut PORT, który miał być wizytówką polskiej nowoczesności, zamiast dynamicznego rozwoju przechodzi bolesny kryzys finansowy. Państwowa subwencja dla ośrodka została nagle zmniejszona z 50 milionów złotych do zaledwie 20-30 milionów. W instytucie trwa restrukturyzacja, a nowy dyrektor zwalnia kolejnych ludzi.
- I jak tu przekonywać obcokrajowców, że jesteśmy poważnym ośrodkiem, z którym warto współpracować? – pyta retorycznie badaczka.
„W Polsce się nie da. Wyjeżdżajcie”
Dr hab. Alicja Bachmatiuk podjęła już ostateczną decyzję. Nie zamierza marnować energii na walkę z systemem, w którym wymiana murawy na stadionie miejskim wygrywa finansowo z dofinansowaniem laboratoriów. Do młodych, wchodzących w świat nauki Polaków kieruje dramatyczny, ale szczery apel:
- Już mi nikt nie wmówi, że w Polsce da się. Nie da się. Czasem, gdy rozmawiam z młodymi naukowcami, mówię im: wyjeżdżajcie. Trzeba dołączać do najlepszych, jeśli jest szansa. Poznacie nowoczesne sprzęty, najnowszą technologię, nowych ludzi. Do Polski zawsze możecie wrócić, ale to za granicą macie największą schansę na rozwój - mówi gorzko.
Zapowiada też, że pakuje walizki i wyjeżdża pracować do Azji.
źr. wPolsce24 za zero.pl











