Tyle bogaci Polacy płacą za prywatną ucieczkę z Bliskiego Wschodu. Kwota zwala z nóg

Maciej Kowalczyk, prezes firmy Call&Fly zajmującej się organizacją lotów taksówkami powietrznymi i helikopterami, przyznaje, że w ostatnich dniach liczba zapytań od osób chcących opuścić region wyraźnie wzrosła.
Jak powiedział w rozmowie z money.pl, firma codziennie otrzymuje około dziesięciu telefonów z pytaniem o możliwość powrotu z Dubaju do Polski. Część takich lotów już się odbyła.
– Zrealizowaliśmy już sześć takich lotów, w większości z Maskatu w Omanie – wyjaśnił.
Podróż z tego regionu do Polski to trasa licząca około 4,5 tysiąca kilometrów. Lot w jedną stronę trwa około sześciu godzin, dlatego potrzebne są maszyny przystosowane do pokonywania długich dystansów bez międzylądowania.
Koszt takiego lotu jest bardzo wysoki. Według prezesa Call&Fly cena waha się od 80 do nawet 120 tysięcy euro za samolot mieszczący od ośmiu do dwunastu pasażerów. W kwocie uwzględniony jest dolot maszyny do regionu oraz powrót do Europy.
Tysiące Polaków w regionie
Problem z powrotem dotyczy wielu osób przebywających na Bliskim Wschodzie. Z szacunków podanych przez premiera Donalda Tuska wynika, że w samych Zjednoczonych Emiratach Arabskich przebywa obecnie około 14 tysięcy Polaków.
Utrudnienia w podróżach są skutkiem eskalacji konfliktu między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem. W odpowiedzi na ataki Iran uderza także w cele w regionie Zatoki Perskiej, co powoduje poważne zakłócenia w ruchu lotniczym.
Minionej nocy do Polski wrócili pierwsi Polacy ewakuowani z Bliskiego Wschodu. Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, dwa samoloty Boeing 737 należące do Sił Powietrznych RP bezpiecznie wylądowały w kraju. Na pokładzie znajdowało się 109 osób. Operację przeprowadził Polski Kontyngent Wojskowy Bliski Wschód, a koordynacją zajmowało się Dowództwo Operacyjne RSZ, natomiast siły i środki zapewniło Dowództwo Generalne RSZ. Samolot z polskimi pasażerami wystartował z Maskatu w Omanie, dokąd osoby, chcące wrócić do kraju dojechały autokarami z Dubaju.
W pierwszej kolejności ewakuowani są chorzy i osoby wymagające pilnej pomocy medycznej. Później pomoc otrzymają rodziny z dziećmi i pozostali Polacy.
Lotniska powoli wracają do działania
W ostatnich dniach pojawiły się jednak pierwsze sygnały poprawy sytuacji. Władze Abu Zabi poinformowały o wznowieniu ograniczonej liczby lotów pasażerskich z międzynarodowego lotniska Zajed w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Decyzję podjęto we współpracy z lokalnym centrum zarządzania kryzysowego. W komunikacie podkreślono, że powrót operacji lotniczych jest ważnym sygnałem stabilizacji po wcześniejszych zakłóceniach.
Pasażerowie posiadający bilety powinni jednak wcześniej skontaktować się z liniami lotniczymi, aby uzyskać aktualne informacje o rozkładach lotów. Władze zalecają także przyjazd na lotnisko dopiero po potwierdzeniu szczegółów podróży.
Ograniczone loty także z innych lotnisk
Częściowe wznowienie operacji dotyczy również innych portów lotniczych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ograniczoną liczbę lotów realizują między innymi lotniska w Dubaju, Szardży i Ras al-Chajmie. Na razie obsługiwani są głównie pasażerowie z potwierdzonymi rezerwacjami oraz osoby korzystające z lotów ewakuacyjnych.
Dodatkowo lotnisko w emiracie Fudżajra uruchomiło specjalne czartery do wybranych portów lotniczych w Azji i Turcji. Dla wielu podróżnych to obecnie jedna z niewielu dostępnych dróg wydostania się z regionu.
źr. wPolsce24 za money.pl











