Polska

Zdrada za 10 tys. złotych? Tak Tusk sprzedaje polskie ofiary wojny, by Niemcy poparli go w kampanii

opublikowano:
ceda0228a6414cee8691f0d61c9b6db0-fotor-20260630122333
Kanclerz Friedrich Merz i jego berlińska ekipa zamierzają wykorzystać polskie ofiary II wojny światowej do tego, by utrzymać Donalda Tuska przy władz. (fot. wikimedia/PAP Marcin Gadomski)
Wszystko wskazuje na to, że kanclerz Friedrich Merz i jego berlińska ekipa zamierzają wykorzystać polskie ofiary II wojny światowej do tego, by utrzymać Donalda Tuska przy władzy. Tak przynajmniej wynika z wtorkowego komentarza w niemieckim tygodniku „Der Spiegel”, który wprost pisze o "przysłudze dla Tuska" przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi w Polsce.

Autor komentarza, Jan Puhl, nie owija w bawełnę. Jak czytamy, „w interesie Niemiec leży, by wygrał Tusk, a nie eurosceptyczna i wrogo nastawiona do Niemiec prawica”. To jawny dowód na to, że Berlin traktuje polskie wybory jako swoje wewnętrzne rozgrywki. I teraz, przy okazji wypłat odszkodowań dla żyjących ofiar nazizmu, Niemcy mają okazję wyświadczyć Tuskowi polityczną przysługę.

Bo trzeba pamiętać, że to rząd Donalda Tuska domaga się od Niemiec 10 tysięcy złotych rocznie dla każdej polskiej ofiary wojny. Brzmi dumnie? Niestety, jak wylicza „Spiegel”, to w przeliczeniu zaledwie 2332 euro – kwota, która według komentatora „jest śmieszna jako odszkodowanie za zbrodnie sprzed ponad 80 lat”. Po rozłożeniu na dwanaście miesięcy nie starczyłoby nawet na pokrycie połowy średnich kosztów utrzymania w Polsce.

PiS chciał 6,22 bln złotych reparacji

Dla porównania, cztery lata temu rząd PiS wyliczył należne Polsce reparacje na 6,22 biliona złotych (czyli 1,316 bln euro). Tusk proponuje ofiarom zaledwie 10 tys. zł. Puhl zauważa, że „kwota wyliczona za rządów PiS prawdopodobnie znacznie bardziej odpowiada rzeczywistym stratom wojennym”. Różnica jest tak ogromna, że aż trudno uwierzyć, że to poważna propozycja. Ale dla Tuska nie chodzi o pieniądze – jak czytamy, „rząd Tuska nie chce, żeby te 10 000 złotych było rekompensatą czy odszkodowaniem za całą krzywdę. Chodzi mu o sam gest”.

I właśnie ten „gest” ma być przysługą wyborczą. Gdyby Berlin zgodził się na żądania Tuska, kilka tysięcy starszych Polek i Polaków dostałoby „o kilka euro więcej na jesień życia”. A Tusk – jak przewiduje niemiecki komentator – mógłby „rozpowszechniać przesłanie: prawicowi populiści co prawda rzucają wielkimi hasłami, ale lepiej żyje się pod rządami liberałów”.

Moralnie niewłaściwe, politycznie głupie

Sam „Spiegel” przyznaje jednak, że niemieckie zwlekanie z jakimikolwiek wypłatami jest kompromitujące dla kraju, który tak bardzo szczyci się tym, jak uporał się z własną historią. „Tego, co Niemcy zrobili Polakom po ataku we wrześniu 1939 roku, nie da się zrekompensować pieniędzmi” – pisze Puhl, przypominając o sześciu milionach zamordowanych Polaków, zniszczonej Warszawie, zrabowanych dziełach sztuki i Holokauście na okupowanym terytorium Polski.

Dziennikarz nie ma złudzeń – niemiecki rząd postępuje „moralnie niewłaściwie, a do tego politycznie głupio”. Tyle że w tym politycznym głupstwie kryje się wyrachowanie. Berlin wie, że może wykorzystać tę sprawę do wsparcia swojego człowieka w Warszawie.

Koszt dla Niemiec – śmieszny

Co ciekawe, cała operacja miałaby kosztować Niemcy zaledwie 100 mln euro w pierwszym roku, a potem coraz mniej, bo żyje jeszcze około 50 tysięcy ofiar nazizmu w Polsce, a ich liczba maleje. To dla Niemiec kropla w morzu ich możliwości. A jednak zwlekają. I – jak zauważa „Spiegel” – „Niemcy powinny się wstydzić za każdą z tych osób, która nie dostanie nic”.

Co z tego wynika?

Niemcy nie kwapią się z wypłatą odszkodowań, bo nie chcą wypłacać pieniędzy Polakom. Ale jeśli mogą wykorzystać tę sprawę do politycznej gry, nagle robi się ciekawie. Berlin wie, że Tusk jest gwarantem ich interesów w Unii Europejskiej. I jest gotów – jak sugeruje niemiecki tygodnik – zrobić wszystko, byle tylko utrzymać go przy władzy.

Pytanie tylko: czy polscy wyborcy dadzą się tak łatwo kupić? I czy zapłacą za to cenę, którą Niemcy i Tusk będą chcieli im wcisnąć – w imię „gestu”, który ma przykryć prawdziwe straty wojenne i narodową dumę? Jedno jest pewne: Niemcy już ogłosili, po której stronie stoją. A Tusk – czy tego chce, czy nie – staje się ich narzędziem.

źr. wPolsce24 za DW

Polska

„Oszustwo na receptę”. Pół miliarda złotych wyparowało z NFZ? Szokujący proceder na rynku leków

opublikowano:
alt="Tabletki w blistrach farmaceutycznych na tle banknotów, ilustracja do tematu wyłudzeń refundacji leków z NFZ"
Zmowa hurtowni farmaceutycznych uderzyła w budżet państwa oraz kieszenie pacjentów kupujących leki (fot. pixabay)
W polskiej służbie zdrowia wybuchł kolejny potężny skandal. Jak ujawnia telewizja wPolsce24 w reportażu „Oszustwo na receptę”, największe hurtownie farmaceutyczne w kraju miały zawrzeć zmowę cenową, sztucznie pompując hurtowe stawki za medykamenty. Z systemu ochrony zdrowia mogło w ten sposób wyciec nawet 500 milionów złotych – a urzędnicy wiedzieli o wszystkim od lat.
Polska

Szykują zamach na NBP. Teatr rozliczeń Tuska ma przykryć skok na polskie złoto i suwerenność

opublikowano:
Sztabki złota w skarbcach Narodowego Banku Polskiego. Komentatorzy ostrzegają, że celem ataku na NBP może być naruszenie suwerenności finansowej kraju i przejęcie polskich rezerw walutowo-kruszcowych.
Sztabki złota w skarbcach Narodowego Banku Polskiego. Komentatorzy ostrzegają, że celem ataku na NBP może być naruszenie suwerenności finansowej kraju i przejęcie polskich rezerw walutowo-kruszcowych (fot. wPolsce24)
Zamiast sukcesów w sądach – groteskowe filmiki i żonglerka liczbami. Donald Tusk, by uciszyć rozczarowany twardy elektorat, wznawia operację przeciwko Narodowemu Bankowi Polskiemu. Przed sejmową komisją ruszają przesłuchania zmierzające do postawienia prof. Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Komentatorzy ostrzegają: stawką jest paraliż banku centralnego, przejęcie polskich rezerw złota i otwarcie drogi do likwidacji złotego na rzecz euro.
Polska

Parasol ochronny nad legendą. Prokuratura woli zrobić z Wałęsy analfabetę, niż uznać fakty o TW „Bolku”

opublikowano:
Wałęsa nie pisał donosów, bo... nie potrafił? Kuriozum prokuratury i bezwzględna odpowiedź historyków
Awantura o umorzenie ws. fałszywych zeznań Wałęsy. Kpiny z ekspertyz i polityczny ratunek dla symbolu (fot. wPolsce24)
Zadziwiająca decyzja o umorzeniu śledztwa przeciwko Lechowi Wałęsie w sprawie składania fałszywych zeznań dotyczących dokumentów z „szafy Kiszczaka” wywołała oburzenie. Prokuratura uznała, że były prezydent nie mógł pisać donosów, ponieważ w latach 70. był „wtórnym analfabetą”. W ocenie krytyków to motywowana politycznie próba ochrony symbolu założycielskiego III RP.
Polska

Żółta kartka pod Wawelem. Klęska faworytów rządu w Krakowie i początek wyborczego domina?

opublikowano:
2479982_3
Desant z Warszawy zakończony fiaskiem. Kraków uruchomił wyborcze domino, którego koalicja może już nie zatrzymać (fot. wPolsce24)
Nawet bezpośrednie zaangażowanie Donalda Tuska i Włodzimierza Czarzastego nie pomogło kandydatom firmowanym przez obóz władzy w Krakowie. Lokalne wybory w dawnej stolicy Polski pokazały, że wielka polityka przeniesiona na grunt samorządowy bywa przeciwskuteczna, a opozycja upatruje w tym rozstrzygnięciu zapowiedzi fali, która zmiecie dotychczasowy układ sił w całym kraju.
Polska

Takiego tłumaczenia Donalda Tuska jeszcze nie było! „Ceny wysokie na świecie, bo wojny dwie”

opublikowano:
Donald Tusk
Premier tłumaczy skąd biorą się wysokie ceny paliw. (fot. screen z X/@donaldtusk)
Premier Donald Tusk zamieścił na platformie X nagranie, w którym starał się wyjaśnić dlaczego Polacy płacą tak wysokie ceny na stacjach benzynowych. Po prawie dwunastu minutach monologu dowiadujemy się, że: „Ceny wysokie na świecie, bo wojny dwie”. Nie zabrakło także apelu do prezydenta Karola Nawrockiego.
Polska

Bałtyk na lekach przeciwbólowych. Tony farmaceutyków zatruwają Bałtyk

opublikowano:
Fotomontaż przedstawiający dno Morza Bałtyckiego. W toni wodnej pływa ławica ryb. Na piaszczystym dnie, obok kamieni i omułków, leżą liczne blistry z różowymi tabletkami , porozrzucane luźne pigułki oraz puste opakowania po lekach. Woda jest lekko mętna, a światło słoneczne z trudem przebija się z góry.
Wizualizacja problemu zanieczyszczenia Bałtyku farmaceutykami. Tony leków przeciwbólowych i psychotropowych trafiają rocznie do morza, zagrażając rybom i kluczowym dla ekosystemu omułkom. (graf. AI)
Paracetamol, ibuprofen, diklofenak czy leki psychotropowe – wody Morza Bałtyckiego są nasycone pozostałościami farmaceutyków, które zagrażają morskiemu ekosystemowi. Międzynarodowy zespół badaczy bije na alarm: aby powstrzymać degradację akwenu, musimy zmienić nie tylko technologię filtracji ścieków, ale cały model przepisywania, dawkowania i utylizacji leków.