Tusk porzuci projekt budowy elektrowni atomowej w Polsce?! Jego człowiek wił się i tłumaczył z gigantycznego opóźnienia

Umowę z konsorcjum amerykańskich firm Westinghouse i Bechtel, które miały budować elektrownię atomową w Choczewie na Pomorzu podpisano w czasie rządów PiS. Zakładano, że budowa ruszy w grudniu 2025 roku. Tymczasem nowa władza owszem, coś w tym czasie ogłosiła, ale nie była to informacja o wbiciu pierwszej łopaty.
Rząd powtarza zaklęcie: "Już wkrótce ruszy"
„Już wkrótce ruszy budowa pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce w lokalizacji „Lubiatowo-Kopalino” w pomorskiej gminie Choczewo” – informowała w grudniu zeszłego roku Kancelaria Premiera
- Uzyskana dziś zgoda Komisji Europejskiej na pomoc publiczną na budowę elektrowni jądrowej pokazuje skuteczność naszego rządu i w Polsce, i w Brukseli. Uzyskaliśmy tę zgodę w rekordowym czasie 12 miesięcy. To też dowód, że polski rząd jest w pełni przygotowany, aby transformować naszą energetykę i zadbać o bezpieczeństwo Polek i Polaków – mówił minister energii Miłosz Motyka.
- To jest w 100 procentach decyzja, która została podjęta, wprowadzona przez rząd Koalicji 15 października. To nie jest hasło, że „my robimy, nie gadamy”, tylko fakt – dodawał Motyka.
Prace z inwestycją miały, według ministra, ruszyć „już w 2027 roku”. Teraz mówi się, że raczej rok później.
Minister mówi, że "umowa była zła"
O kompromitujące opóźnienie zapytał w poniedziałek prawą rękę Donalda Tuska, ministra Macieja Berka redaktor Bogdan Rymanowski.
Berek najpierw dłuższą chwilę milczał. Potem zaś… zrzucił winę na PiS a w domyśle także na Amerykanów. Podobno – jak okazuje się 2,5 roku po objęciu władzy przez Tuska – podpisana przez poprzedników umowa była „zła”.
- Najbardziej doświadczeni prawnicy zajmującymi się umowami państwowymi łapali się za głowy, widząc, co zostawili poprzednicy na stole. Najpierw trzeba było postawić te umowy na nogi, żeby można było przystąpić do ustalania harmonogramu prac – powiedział Berek.
O co chodziło? Jakie błędy były w dokumentach?
- Relacje tych stron (polskiej, publicznej i amerykańskiej, prywatnej – red.) były dalece nierówne – skwitował Berek.
źr. wPolsce24 za Radio Zet











