Niemiecka kratka, polska hańba. Tusk i Trzaskowski promują niemieckie żelastwo zamiast polskich odlewni
W sieci zawrzało. Sebastian Meitz, jeden z użytkowników platformy X, wprost pyta: „Czy naprawdę w Polsce nie ma już producentów kratek ściekowych? Chyba że to jakaś kosmiczna technologia, która uzasadnia import odlewu z odległości ponad 1000 km”. A to nie jedyny głos. W mediach społecznościowych pojawiły się dziesiątki komentarzy. Ludzie pytają o jedno: dlaczego Warszawa wydaje publiczne pieniądze na niemieckie produkty, skoro Polska ma swoje odlewnie?
Bo polski przemysł odlewniczy to nie jest żaden zaścianek. Mamy Odlewnie Polskie S.A. w Starachowicach – jedynego przemysłowego producenta żeliwa ADI w Polsce, lidera w produkcji żeliwa sferoidalnego. Mamy Koneckie Zakłady Odlewnicze, które specjalizują się w żeliwie kanalizacyjnym. Polskie firmy są w stanie dostarczyć kratki ściekowe najwyższej jakości. Często tańsze, bo bez kosztów transportu z odległości ponad 1000 kilometrów. I - co ważne - z polskim znakiem jakości. Z herbem Warszawy, jeśli miasto by tego chciało.
Tyle że władze miasta najwyraźniej mają inne priorytety. Zamiast wspierać krajowy przemysł, promują zagraniczne towary. Zamiast inwestować w polskie miejsca pracy – wysyłają pieniądze do Niemiec.
Nasza redakcja będzie kontynuować śledztwo w tej sprawie. Będziemy pytać, drążyć i ujawniać. Bo warszawiacy mają prawo wiedzieć, na co wydawane są ich pieniądze. I dlaczego zamiast polskich kratek – na ulicach stolicy lądują niemieckie odlewy.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24











