Tusk traktuje prawo po swojemu. W jego biurze poselskim nie ma etatów, urlopów ani L4. Jest za to kontrowersyjna asystentka

Warto przy tym zauważyć, że model zatrudnienia stosowany przez Tuska wyróżnia się na tle innych liderów politycznych, którzy w większości utrzymują choćby część pracowników na etatach. Zamiast tego premier konsekwentnie preferuje elastyczne umowy cywilnoprawne, co pozwala uniknąć zobowiązań wynikających z Kodeksu pracy, takich jak płatny urlop, chorobowe czy zabezpieczenie socjalne. Tego typu praktyki nie są odosobnione w polskiej polityce, ale rzadko spotyka się je w tak rażąco uporządkowanym systemie, w którym całe biuro funkcjonuje poza tradycyjnymi przepisami.
W biurze pracują dwie osoby, obydwie w oparciu o umowy zlecenia. Decyzja o zawarciu umów zlecenia była decyzją podjętą przez pracowników, ponieważ są oni zatrudnieni w oparciu o umowy o pracę w innym miejscu”.
Biuro poselskie Donalda Tuska zapewnia, że nie dochodzi do łamania prawa:
Pracownicy biura poselskiego mają wyznaczone zadania i ustaloną na bieżąco ilość godzin, jakie wykonanie tych zadań wymaga, ale nie mają obowiązku wykonywania tych zadań wyłącznie w biurze (pracują także zdalnie), ani nie mają wyznaczonych dziennie godzin w jakich wykonują pracę (od–do). Jeśli chodzi o obecność w biurze w godzinach jego otwarcia, to osoby współpracujące z biurem samodzielnie ustalają między sobą, która z nich i kiedy będzie obecna. Spotkania z osobami trzecimi w biurze odbywają się też najczęściej po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym lub mailowym”. – informuje Rzeczpospolitą biuro Donalda Tuska.
Według danych opublikowanych na stronie Sejmu, premier zatrudnia dwie asystentki: Patrycję Czerską oraz Kristinę Voronovską. Informacja ta wywołała sporo komentarzy w mediach społecznościowych, gdy pojawiła się w 2024 roku.
Na X użytkownik @hipopokryzja zwrócił uwagę:
Donald Tusk zgłosił w Sejmie dwie asystentki. Jedną z nich jest Kristina Voronovska, znana na Instagramie jako #ukrainiangirl. Panie Premierze, czy częste wizyty Kristiny w Sopocie miały wpływ na jej zatrudnienie?”
Jak wykazali internauci, w zgłoszeniu do pracy w charakterze asystentki społecznej, Kristina Voronovska wskazała, że wcześniej pracowała w warszawskim salonie kosmetycznym. Dodatkowo jej profil na Instagramie pełen jest odważnych zdjęć podpisywanych jako #ukrainiangirl, co wywołało pytania o profesjonalizm i kwalifikacje do pracy w biurze polityka.
Szef KPRM, Jan Grabiec, tłumaczył, że Voronovska mieszka w Polsce od kilku lat i w Ukrainie ukończyła ekonomię. Została sprawdzona przez polskie służby i nie ma dostępu do poufnych dokumentów.
Ze sprawozdania biura Tuska za 2025 rok wynika, że to właśnie Voronovska przygotowała raporty. Pojawia się więc pytanie, czy jest ona również beneficjentką umowy zlecenia. Biuro premiera wyjaśnia: obie osoby wypełniły specjalny formularz dla współpracowników społecznych – procedura dopuszczalna w przypadku osób nieposiadających umowy o pracę, zgodnie z wytycznymi Biura Obsługi Posłów Kancelarii Sejmu.
źr. wPolsce24 za Rzeczpospolita/X











