Niemcy już zacierają ręce! Tak Tusk i Magyar mają dobić suwerenność Polski i Węgier

Wybór Polski jako pierwszego celu zagranicznej podróży nowego premiera Węgier nie jest przypadkowy. Niemieccy korespondenci „FAZ” – Stefan Locke i Alexander Hanecke – analizują strategię Magyara, widząc w niej jasne przesłanie dla Europy, ale też próbę ukrycia pewnych politycznych założeń.
Co ciekawe, gazeta przyznaje wprost, że Magyar musiał omijać Brukselę i Berlin szerokim łukiem, aby uniknąć oskarżeń o bycie „marionetką” niemieckiego układu: Ursuli von der Leyen, Manfreda Webera i Friedricha Merza. Czy jednak ucieczka przed etykietą wystarczy, by ukryć rzeczywiste cele jego polityki?
Uderzenie w dziedzictwo suwerenności
Niemiecka prasa wprost porównuje Magyara do Donalda Tuska, widząc w obu politykach narzędzia do „likwidacji nieliberalnego dziedzictwa”. To, co dla polskiego rządu i politycznego zespoły Magyara jest „walką z antyliberalizmem”, w oczach konserwatywnych obserwatorów jawi się jako demontaż fundamentów, na których opierała się siła Grupy Wyszehradzkiej (V4).
„FAZ” sugeruje, że Magyar i Tusk, choć nazywani przez gazetę „konserwatystami realizującymi realpolitik”, w rzeczywistości mają stać się twarzami nowej, bardziej uległej wobec Brukseli Europy Środkowej. Choć obaj politycy deklarują przywiązanie do V4, niemiecki dziennik zauważa, że ich priorytetem pozostaje „niekwestionowanie UE”.
Koniec „wspólnoty ochronnej”?
Najbardziej niepokojące w analizie „FAZ” jest ogłoszenie końca „wspólnoty ochronnej” Polski i Węgier. Przez lata współpraca rządów Zjednoczonej Prawicy i Fideszu była jedyną skuteczną barierą przed pozaprawnymi naciskami Komisji Europejskiej i mrożeniem funduszy z powodów ideologicznych.
Dziś niemieckie media odnotowują, że Donald Tusk „kontynuuje rygorystyczną politykę migracyjną” tylko na pokaz, by nie zrazić wyborców, podczas gdy w rzeczywistości demontuje system prawny stworzony przez poprzedników. Tymczasem na Węgrzech Magyar jednak, dzięki większości dwóch trzecich w parlamencie, może dowolnie zmieniać konstytucję i instytucje, co dla polskiego premiera ma stanowić „pomoc i satysfakcję”.
Wnioski z lektury niemieckiej prasy są jasne: Berlin widzi w Peterze Magyarze szansę na ostateczne domknięcie systemu, w którym Europa Środkowa przestaje mówić własnym głosem, a zaczyna recytować scenariusze napisane w obcych stolicach.
źr. wPolsce24 za Deutsche Welle/"Frankfurter Allgemeine Zeitung"











