Strzelanina pod Gdańskiem. Nie żyje emerytowany policjant, jego żona jest ranna

Zdarzenie miało miejsce w środę. Jak informuje "Fakt", najmłodszy syn małżeństwa odwiedził ich najmłodszy syn. Gdy dotarł do domu, ok. 15, natychmiast wezwał policję.
Gdy policjanci przybyli na miejsce, zabezpieczyli leżącą na podwórku broń palną. W środku znaleźli zwłoki 52-letniego Jarosława S. Miał ranę postrzałową głowy. Jego żona była ciężko ranna. Po ustabilizowaniu jej stanu do szpitala zabrał ją śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Policjanci zabezpieczyli też siedem kolejnych sztuk broni. Dwie z nich należały do martwego mężczyzny, sześć pozostałych do jego żony.
"Fakt" ustalił, że zmarły to emerytowany wysoko postawiony policjant Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Prowadził kilka firm, organizował m.in. szkolenia strzeleckie. Śledczy ustalili wstępnie, że najpierw postrzelił żonę, a potem odebrał sobie życie.
Jego motywy są na razie nieznane. "Fakt" dowiedział się jednak nieoficjalnie, że w rodzinie miała być uruchomiona procedura niebieskiej karty. Sąsiadka małżeństwa powiedziała dziennikarzom, że w ich domy tego dnia jakaś demolka się odbyła okropna, co uznała za dziwne, bo zawsze tam było sterylnie czysto, aż tak nienormalnie czysto.
źr. wPolsce24 za "Fakt"











