Kult ludobójców zatruwa relacje z Polską. Co ambasador Ukrainy mówi o zbrodniarzu Suchewyczu?
Szuchewycz już jako kilkunastoletni chłopak działał w antypolskiej Ukraińskiej Organizacji Wojskowej. W latach 30. brał udział w przygotowaniach do zamachu na polskiego ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. W czasie II wojny światowej był jednym z dowódców UPA i ponosi odpowiedzialność za masowe mordy polskiej ludności cywilnej. Jego nazwisko znajduje się w wąskim gronie głównych sprawców rzezi wołyńskiej.
Mimo to ambasador Ukrainy w Polsce podważa jednoznaczność tej oceny, nazywając przywoływanie faktów historycznych „stworzoną ideologią”, a nie udowodnioną prawdą. Jak stwierdził, jego zdaniem zbrodnie te „muszą być udowodnione na zasadzie dokumentów”.
Prawda jest dobrze znana
Problem w tym, że dokumentów nie brakuje. Meldunki Armii Krajowej, archiwa polskie i zagraniczne oraz obszerna dokumentacja działalności OUN i UPA nie pozostawiają wątpliwości co do odpowiedzialności Romana Szuchewycza za ludobójstwo Polaków. Dla historyków sprawa ta od dawna jest rozstrzygnięta.
– To nie jest wołanie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę należną ofiarom – podkreślają komentatorzy. Do dziś wielu zamordowanych Polaków nie zostało godnie pochowanych ani upamiętnionych. W tym kontekście relatywizowanie odpowiedzialności sprawców jest dla rodzin ofiar szczególnie bolesne.
Wypowiedzi ukraińskiego ambasadora rodzą poważne pytania o przyszłość relacji między Warszawą a Kijowem. Polska od początku wojny udziela Ukrainie ogromnej pomocy – politycznej, militarnej i finansowej. Wsparcie dla napadniętego państwa nie oznacza jednak zgody na gloryfikowanie osób odpowiedzialnych za ludobójstwo.
Krytycy zwracają uwagę, że takie stanowisko strony ukraińskiej nie tylko nie sprzyja pojednaniu, ale wręcz mrozi relacje dwustronne, które dziś – jak się podkreśla – są co najmniej chłodne. Szczególnie niepokojące jest to, że kontrowersyjne słowa padają z ust urzędowego przedstawiciela państwa, a nie prywatnego komentatora.
Koalicja 13 grudnia milczy
W tej sytuacji pojawiają się pytania o reakcję polskich władz. – Gdzie jest stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych? Gdzie nota dyplomatyczna, rozmowa, weryfikacja? – pytają politycy opozycji. Ich zdaniem reakcja powinna nastąpić niezwłocznie, bo chodzi o fundamentalne kwestie pamięci historycznej i szacunku dla ofiar.
Roman Szuchewycz nigdy nie poniósł odpowiedzialności prawnej ani międzynarodowej za swoje czyny. Tym większe znaczenie ma dziś jasne i jednoznaczne zapisanie jego roli w historii.
źr. Wiadomości wPolsce24








