Śledztwo przeciwko byłemu dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” umorzone. Kobieta zarzuciła mu nieobyczajne zachowanie

TV Republika podała w czwartek, że Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ umorzyła postępowanie w sprawie Marcina Kąckiego. W tym przypadku powołano się na art. 17 par. 1 pkt. 2 Kodeksu postępowania karnego.
- Nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego albo ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa – stanowi treść artykułu, na który oparła swoją decyzję prokuratura.
Dziennikarka „Newsweeka” Karolina Rogalska, która rok temu zarzuciła Kąckiemu nieobyczajne zachowanie, nie zgadza się z postanowieniem prokuratury. Poinformowała o złożeniu zażalenia na decyzję o umorzeniu postępowania.
"Kobiety źle kochane"
Sprawa dotyczy artykułu, który na początku stycznia 2024 roku opublikował Kącki na łamach „Gazety Wyborczej”. W tekście zatytułowanym „Moje dziennikarstwo – alkohol, nieudane terapie, kobiety źle kochane, zaniedbane córki i strach przed świtem” opisał trudne momenty swojego życia. Wspominał w nim m.in. o traumie rodzinnej po śmierci starszego brata, wymagających warunkach swojej pracy, licznych relacjach z kobietami oraz uzależnieniu od alkoholu.
- Lubiłem towarzystwo kobiet, bo czułem się przy nich bezpieczny, zaopiekowany, bo wszyscy moi bohaterowie to męskie demony zniszczenia, i nie poznałem nigdy kobiet złych, a prawie zawsze źle kochane, także przeze mnie. Usynawiały mnie albo chodziły ze mną do łóżka, pocieszały, kazały się leczyć albo spierdalać, i to był z reguły dobry pomysł – pisał.
Dziennikarz „GW” podkreślił w swoim tekście, że od siedmiu lat jest w stałym związku i skontaktował się z częścią swoich byłych partnerek, aby przerosić je i wytłumaczyć im swoje zachowanie.
Reakcja dziennikarki
Jeszcze tego samego dnia, kiedy ukazał się numer gazety z artykułem Kąckiego, odniosła się do niego dziennikarka „Newsweek” Karolina Rogalska. Zwróciła mu uwagę, że nie napisał w tekście o tym, jak potraktował ją.
- Naprawdę, szczere przeprosiny zapewne bym przyjęła, za tę OGROMNĄ krzywdę, która wiązała się dla mnie z brakiem zaufania, z omawianiem tematu na terapii, z zaburzeniami lękowymi. Marcin, skoro byłeś tak szczery w swoim tekście dlaczego nie napisałeś wprost co zrobiłeś mi i innym dziewczynom? – pytała dziennikarka.
- Czemu nie napisałeś, że moje wielokrotne NIE potraktowałeś jak niebyłe, czemu nie padło, jak rzuciłeś do mnie, że „teraz odmawiasz, a po 30-stce nie będziesz już tak wybrzydzać i będziesz ruchać się jak popadnie”? Jak za stosowne uznałeś rozebranie się i masturbację mimo mojego ewidentnego przerażenia? Obrzydliwe zachowanie. OBRZYDLIWE. Przepraszam za dosłowność, ale już nie mam siły na półsłówka – napisała.
Marcin Kącki ustosunkował się do tych zarzutów. Twierdził, że jego relacja z Karoliną Rogalską nie była „incydentem, w którym zwyrol napastuje kobietę”. Nazwał to „historią dwóch spotkań” i jego zdaniem miały one odmienny przebieg niż przedstawiony przez dziennikarkę.
Koniec współpracy
Ostatecznie Marcin Kącki najpierw został zawieszony przez wicenaczelnych „GW”, a po kilku miesiącach poinformowano o zakończeniu współpracy z dziennikarzem. Podkreślano, że zdecydowały o tym jedynie kwestie redakcyjne. Po zrzutach kierowanych przez Rogalską współpracę z Kąckim natychmiast zerwała Polska Szkoła Reportażu
źr. wPolsce24 za TV Republika / WirtualneMedia