Skandal w Sądzie Najwyższym! „Nadzwyczajna kasta” ławników bierze tysiące i paraliżuje skargi obywateli. Prezes SN pisze do Kidawy-Błońskiej

Do naszej redakcji dotarły szczegóły oficjalnego wystąpienia Sądu Najwyższego z dnia 1 lipca 2026 roku, skierowanego bezpośrednio do Kancelarii Senatu. Dokument ten to potężny akt oskarżenia wobec dotychczasowych praktyk nominacyjnych większości senackiej, która – zamiast sędziów społecznych – wprowadziła do najważniejszego organu sądowniczego w Polsce politycznych aktywistów.
Paraliż w imię politycznej wojny. Obywatele bez pomocy
Jak wynika z dokumentu sygnowanego przez sędziego Zbigniewa Kapińskiego, w latach 2023–2025 doszło do sytuacji bezprecedensowej.
Znaczna większość ławników obecnej kadencji odmawia albo odmawiała wykonywania obowiązków orzeczniczych” – czytamy w piśmie.
Problem ten nie miał charakteru incydentalnego. Zideologizowani ławnicy podjęli regularny, polityczny bojkot, próbując paraliżować kluczowe izby Sądu Najwyższego.
Efekt tego ideologicznego zacietrzewienia? To uderzenie bezpośrednio w zwykłych Polaków. Ustawa o Sądzie Najwyższym jednoznacznie wskazuje, że składy orzekające w sprawach skarg nadzwyczajnych oraz postępowaniach dyscyplinarnych muszą składać się z dwóch sędziów i jednego ławnika. Odmowa udziału tych ostatnich oznacza jedno: całkowity paraliż i niemożność wydania wyroku.
Skutki tej sytuacji obciążają niestety obywateli oczekujących na rozpoznanie ich spraw. Szczególnie widoczne jest to w sprawach skarg nadzwyczajnych, które z założenia dotyczą przypadków wymagających nadzwyczajnej interwencji Sądu Najwyższego dla ochrony praw jednostki” – alarmuje Pierwszy Prezes SN.
Te ludzkie dramaty zablokowała „kasta”
Pismo z Sądu Najwyższego przypomina, jak gigantyczne znaczenie dla zwykłych ludzi ma instytucja skargi nadzwyczajnej, która służy usuwaniu rażących niesprawiedliwości i krzywd wyrządzonych przez polskie sądy.
Co istotne, cel ten popierał nawet były minister sprawiedliwości Adam Bodnar za czasów pełnienia funkcji RPO.
Jako przykłady spraw, które mogły paść ofiarą paraliżu ławniczego, wskazano m.in.:
-
Sprawę o sygn. akt I NSNc 22/21: Dotyczącą zadośćuczynienia dla osoby, która jako dziecko przez lata doświadczała potwornej przemocy fizycznej i psychicznej ze strony własnego ojca. Sąd Najwyższy musiał interweniować, by uchylić wyrok bezdusznie oddalający jej roszczenie.
-
Sprawę o sygn. akt II NSNc 577/24: Gdzie po śmierci dłużnika bezwzględny mechanizm lichwiarskiej pożyczki konsumenckiej zabezpieczonej wekslem uderzył w niewinnych spadkobierców. SN musiał ratować rodzinę przed finansowym dramatem.
-
Sprawę o sygn. akt II NSNc 209/23: W której nakaz zapłaty obejmował kuriozalne odsetki umowne na poziomie... 0,5% dziennie! Dopiero Sąd Najwyższy zablokował to ewidentne złupienie dłużnika, stojąc na straży elementarnego poczucia sprawiedliwości.
Praca? Nie. Publiczne pieniądze? Oczywiście!
Najbardziej wstrząsający i oburzający dla opinii publicznej jest jednak wątek finansowy. Okazuje się, że samozwańczy obrońcy praworządności, którzy odmawiają sądzenia spraw zwykłych Polaków, nie mają żadnych oporów przed korzystaniem z państwowych apanaży.
Ustawa gwarantuje ławnikom rekompensaty pieniężne, diety oraz pełen zwrot kosztów dojazdu i zakwaterowania w luksusowych warunkach sędziowskich. Zamiast orzekać na sali sądowej, ławnicy woleli realizować się na spotkaniach tzw. Rady Ławniczej Sądu Najwyższego.
-
74 303,94 zł – Tyle Sąd Najwyższy wypłacił z kieszeni podatnika na posiedzenia Rady Ławniczej obecnej kadencji.
-
0% – Wola orzekania w sprawach skrzywdzonych ludzi u znacznej większości zideologizowanych ławników.
Prezes SN wprost formułuje tutaj druzgocący zarzut: nie sposób zaakceptować sytuacji, w której prestiżowa funkcja sprowadzana jest wyłącznie do pobierania diet i aktywności na wewnętrznym forum, przy jednoczesnej jawnej odmowie realizacji podstawowego obowiązku konstytucyjnego.
Czas na opamiętanie Senatu. Koniec z politycznymi nominatami
W związku z faktem, że Senat RP właśnie przystępuje do procedury wyboru ławników na kolejną, czteroletnią kadencję (lata 2027–2030), Sąd Najwyższy kieruje do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej stanowczy apel o opamiętanie. Służba publiczna nie polega na wybieraniu tylko tych obowiązków, które odpowiadają osobistym poglądom politycznym.
Wymiar sprawiedliwości potrzebuje ludzi, którzy niosą realną pomoc społeczeństwu, a nie politycznych komisarzy uwikłanych w partyjne wojenki.
Kandydaci na ławników nie mogą być kojarzeni z żadną stroną sceny politycznej ani organizacjami o jednoznacznych konotacjach politycznych” – podsumowuje sędzia Kapiński.
Czy Senat weźmie sobie te słowa do serca, czy wygra chęć dalszego destabilizowania państwa kosztem ludzkich dramatów? Będziemy uważnie patrzeć tej procedurze na ręce.
źr. wPolsce24











