Rząd podpisał SAFE, ale pieniędzy nie ma. Oprocentowanie już wyższe niż zapowiadano

Pełnomocniczka rządu ds. SAFE, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, zapowiadała, że zaliczka trafi do Polski „w ciągu zaledwie kilku godzin” po podpisaniu umowy. Umowa z Komisją Europejską została zawarta 8 maja. Do dziś (20 maja) pieniądze nie wpłynęły
.Jak wyjaśnia źródło unijne cytowane przez „Wyborczą”, przy tak ogromnych programach jak SAFE transfer miliardów euro wymaga wieloetapowej, sztywnej procedury wewnątrz Komisji. Wniosek musi przejść autoryzację różnych dyrekcji – m.in. budżetu i obronności. Szybkiego przelewu po prostu nie ma.
Wyższe oprocentowanie już przed wypłatą
Jeszcze przed podpisaniem umowy Ministerstwo Finansów przekonywało, że oprocentowanie SAFE wyniesie ok. 3,17 proc. – na podstawie danych KE z pierwszej połowy 2025 r. Tymczasem Komisja Europejska już wtedy dysponowała nowszymi wyliczeniami.
„Puls Biznesu” podaje, że średni koszt finansowania w UE wzrósł do 3,32 proc. w drugim półroczu 2025 r. Choć różnica wynosi teoretycznie tylko 0,15 pkt proc., to przy puli 43,7 mld euro (ok. 186 mld zł) dla Polski to setki milionów złotych dodatkowego kosztu rocznie. Komisja Europejska potwierdziła gazecie: „w kontekście niestabilnych warunków rynkowych […] średni koszt finansowania w UE nieznacznie wzrósł do 3,32 proc.”.
Wyścig z czasem przed końcem maja
Rząd ma ambitny plan: do końca maja podpisać aż 40 kontraktów z firmami zbrojeniowymi. Dlaczego tak pilnie? Bo do końca maja Polska nie musi jeszcze realizować jednego z kluczowych warunków programu SAFE – dokonywania zamówień wspólnie z innym krajem UE. Po 31 maja ta swoboda może się skończyć. Redakcja „Pulsu Biznesu” zauważa, że wszystko rozstrzygnie się jesienią, gdy KE opublikuje kolejny raport. Wszystko wskazuje na to, że oprocentowanie może być jeszcze wyższe – KE emitując kolejne serie euroobligacji spotyka się z rosnącymi rentownościami.
Nawet drożej, ale „i tak taniej” niż na rynku?
„Puls Biznesu” podkreśla, że nawet przy wyższym oprocentowaniu SAFE ma być tańsze niż bezpośrednie zadłużanie się Polski na rynku. To prawda technicznie, ale nie zmienia faktu, że rząd wmawiał społeczeństwu tańszą i szybszą pożyczkę, a rzeczywistość wygląda inaczej: drożej i wolniej.
Setki miliardów złotych pożyczki, kilkanaście setnych procent różnicy w oprocentowaniu i opóźnienia w transferze – to nie są detale. To realne koszty, które ostatecznie zapłacą polscy podatnicy. Rząd Donald Tuska chwalił się strategicznym sukcesem i „historyczną pożyczką”. Na razie mamy podpis, wyższe odsetki i puste konto. Klasyczna unijna rzeczywistość: dużo obietnic, procedury i coraz wyższy rachunek.
Co na to pani pełnomocnik?
No cóż, zachwalająca same korzyści z pożyczki SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka ma dziś urodziny, więc trudno się dziwić, że zamiast odnieść się do rosnących kosztów pożyczki, otwiera na X "nowy rozdział w swoim życiu". Wszystkiego najlepszego!
źr. wPolsce24 za PAP











