ROZMOWA WIKŁY. Poseł Koalicji Obywatelskiej naprawdę to powiedział. Publicznie się przyznał, co robi jego rząd
Podczas gdy rząd Donalda Tuska przekonuje o nowoczesności i transparentności swoich działań, poseł Artur Łącki (KO) w rozmowie z Marcinem Wikło rzucił nowe światło na kulisy działania obecnej władzy. Jego słowa mogą budzić uzasadniony niepokój, szczególnie w kontekście bezpieczeństwa danych polskich przedsiębiorców.
KSeF w rękach obcego kapitału?
Jednym z najbardziej szokujących wątków rozmowy była kwestia Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Poseł Łącki, mimo przynależności do obozu rządzącego, otwarcie skrytykował ten system, twierdząc, że państwo nie powinno tak głęboko ingerować w życie obywateli. Co więcej, polityk przytoczył niepokojące informacje dotyczące infrastruktury technicznej systemu, w którym mają znaleźć się dane o wszystkich transakcjach w Polsce.
– Wczoraj się dowiedziałem, nie wiem czy to jest prawda, będę o to pytał, że ten system KSeF, to jest system prywatnej firmy w dodatku powiązanej z Izraelem – wypalił poseł Łącki, dodając, że serwery mogą znajdować się poza Polską.
Polityk KO przyznał rację redaktorowi, że trzymanie całej polskiej gospodarki i danych PKB na serwerach zagranicznych jest absurdalne.
– Jeśli już robimy taki system (...), no to przynajmniej serwery powinny być polskie – stwierdził Łącki. Dlaczego więc rząd „uśmiechniętej Polski” forsuje rozwiązania, do których wątpliwości mają nawet jego właśni posłowie?
Afera Czarzastego? „Wyciszyć to”
Rozmowa zeszła również na temat dyplomatycznego skandalu z udziałem Włodzimierza Czarzastego i jego rzekomego konfliktu z ambasadorem USA. Łącki przyznał, że „mleko się wylało”, a marszałek Sejmu nie okazał się dobrym dyplomatą. Co jednak proponuje koalicja rządząca w obliczu kryzysu wizerunkowego jednego z liderów? Zamiast transparentności, poseł KO sugeruje taktykę zamiatania pod dywan.
– Tę sprawę trzeba wyciszyć – stwierdził wprost Łącki, apelując, by nie podgrzewać tematu, gdyż „nie da się wbić klina” między koalicjantów. Widać wyraźnie, że priorytetem jest utrzymanie władzy, a nie wyjaśnienie Polakom, dlaczego druga osoba w państwie ma problemy w relacjach z naszym najważniejszym sojusznikiem.
Zemsta na Prezydencie i wymięta flaga
Poseł Łącki odniósł się także do skandalicznego pomijania Prezydenta Andrzeja Dudy w relacjach nowej TVP z Igrzysk w Mediolanie. Polityk Platformy nie ukrywał, że może to być celowe działanie, tłumacząc to „zasadą wzajemności” za czasy prezesury Jacka Kurskiego.
– Myślę, że od czasu do czasu dobrze się odwdzięczyć – powiedział z rozbrajającą szczerością, sprowadzając standardy telewizji publicznej do poziomu politycznej vendetty.
W rozmowie nie zabrakło wątku kompromitacji ministra sportu Jakuba Rutnickiego, który paradował z wymiętą polską flagą. Łącki próbował bronić partyjnego kolegi, nazywając go „wielkim patriotą” i tłumacząc sytuację „zwykłym niedopatrzeniem” i radością z sukcesu sportowców.
Kult jednostki w PO?
Redaktor Wikło dopytywał również o specyficzne zachowania polityków KO, przypominające czasy słusznie minione – jak choćby peany na cześć Tuska wygłaszane przez posłankę Frydrych („Brawo premier!”) czy całowanie partyjnego serduszka przez posła Zembaczyńskiego. Łącki bagatelizował te zachowania, zrzucając winę na emocjonalność posłów, jednocześnie twierdząc, że on sam jest wierny „pierwotnym wartościom” Platformy, których – jak sam przyznał – w obecnej polityce jest coraz mniej.
Cała rozmowa w materiale wideo.
źr. wPolsce24











