Profesor z Polskiej Akademii Nauk szokuje: Mamy depopulację, ale to nie jest katastrofa

W rozmowie z PAP demograf wprost przyznała: mamy do czynienia z depopulacją. Jednocześnie jednak przekonuje ona, że nazywanie sytuacji „katastrofą” to „nieporozumienie”.
– Nie wymieramy, ale jest nas mniej – stwierdziła profesor.
To zdanie może zaskakiwać w kontekście twardych danych. Współczynnik dzietności w Polsce spadł do zaledwie 1,068 – to jeden z najniższych wyników w Europie. Liczba urodzeń maleje, społeczeństwo się starzeje, a liczba zgonów przewyższa liczbę narodzin.
To nie kryzys, a etap
Mimo to prof. Kotowska podkreśla, że jest to po prostu część globalnego trendu. Jej zdaniem niska dzietność to „normalny etap rozwoju demograficznego”, a nie kryzys.
Jednocześnie nie pozostawia złudzeń: tego trendu nie da się odwrócić. Nawet przy poprawie dzietności liczba ludności Polski będzie spadać przez kolejne dekady.
Kontrowersje budzą także wskazywane przez nią przyczyny niskiej liczby urodzeń. Wśród nich wymienia m.in. sytuację na rynku pracy, zmiany społeczne, ale też kwestie światopoglądowe – jak ograniczenia dostępu do aborcji, które według niej mogą wpływać na decyzje o posiadaniu dzieci.
Polska będzie się kurczyć
Profesor zwraca również uwagę na rosnący problem niepłodności oraz odkładanie decyzji o rodzicielstwie. Jej zdaniem to właśnie te czynniki coraz częściej decydują o tym, że Polacy mają mniej dzieci, niż planowali.
Jednocześnie wskazuje, że państwo powinno skupić się nie na „odwracaniu trendu”, lecz na jego spowalnianiu.
W praktyce oznacza to jedno: Polska będzie się kurczyć. I choć część ekspertów próbuje tonować nastroje, dla wielu obserwatorów trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z jednym z największych wyzwań cywilizacyjnych XXI wieku. Depopulacja stała się faktem. Spór toczy się już tylko o to, czy należy się jej bać.
źr. wPolsce24 za PAP











