Bezczelność Berlina wobec Polski nie ma granic. Prezydencka minister punktuje niemieckiego ambasadora i zwraca uwagę na pewien istotny szczegół

Niemiecka polityka historyczna od lat prowadzona jest według stałego scenariusza: symboliczne gesty skruchy na pokaz, a w zaciszu gabinetów i szkolnych klas – systematyczne rozmywanie winy za zbrodnie II wojny światowej. Kiedy strona niemiecka z dumą ogłaszała wizytę garstki nauczycieli w Warszawie, Agnieszka Jędrzak z Kancelarii Prezydenta RP postanowiła sprawdzić, czego tak naprawdę Niemcy uczą swoje dzieci na co dzień. Wnioski są porażające.
Rządowa strona z obrzydliwym fałszem historycznym
Chodzi o portal edukacyjny zeitklicks.de, skierowany do młodych Niemców. Projekt ten nie jest prywatną inicjatywą – dumnie firmują go swoimi logotypami Federalne Ministerstwo Edukacji, Rodziny, Seniorów, Kobiet i Młodzieży oraz Pełnomocnik Rządu Federalnego ds. Kultury i Mediów.
Jak zauważyła minister Jędrzak, portal od niemal roku nie usunął kłamliwych twierdzeń, które w haniebny sposób tłumaczą powstanie niemieckich fabryk śmierci na okupowanych ziemiach polskich. Niemieccy uczniowie dowiadują się ze strony, że obozy zagłady w Polsce powstały z powodu... „bardzo silnego polskiego antysemityzmu”.
Panie Ambasadorze, zanim zdążyłam poczuć wdzięczność z powodu przyjazdu 20 niemieckich nauczycieli, którzy będą poznawać historię Powstania Warszawskiego, przypomniałam sobie o stronie zeitklicks.de. Pisałam o niej w listopadzie ubiegłego roku” – wskazała minister w mediach społecznościowych.
Mimo interwencji sprzed niemal roku, oficjalna strona dotowana z pieniędzy niemieckich podatników nadal serwuje dzieciom tę samą narrację. W tekście zatytułowanym obłudnie „Dlaczego tak wiele obozów było na wschodzie?” autorzy protekcjonalnie zauważają wprawdzie, że „nie wszyscy Polacy byli antysemitami”, by zaraz powrócić do relatywizowania zbrodni.
Twarde fakty kontra niemiecka pedagogika wstydu dla innych
Agnieszka Jędrzak w bezkompromisowy sposób przypomniała Berlinowi podstawowe fakty, o których niemieccy decydenci woleliby zapomnieć:
Wszyscy wiemy, że poza względami logistycznymi, Niemcy zbudowali obozy na wschodzie powodowani własnym, a nie polskim, antysemityzmem, że niewielu – wbrew cytowanym twierdzeniom – Polaków było antysemitami, zaś wielu Żydom pomagało, oraz że to Niemcy wprowadzili w okupowanej Polsce karę śmierci za pomoc Żydom” – podkreśliła przedstawicielka Pałacu Prezydenckiego.
Polska była jedynym krajem w okupowanej Europie, gdzie za jakąkolwiek pomoc niesioną żydowskim współobywatelom groziła natychmiastowa śmierć całej rodziny ze strony niemieckiego okupanta. Mimo to tysiące Polaków ryzykowało życie, co potwierdza największa liczba drzewek w jerozolimskim instytucie Yad Vashem. Tymczasem oficjalne agendy Republiki Federalnej Niemiec bez mrugnięcia okiem wtłaczają młodemu pokoleniu manipulacje, z których wynika, że to postawa Polaków skłoniła III Rzeszę do budowy komór gazowych na Wiśle.
„Żadnej wdzięczności za PR-owe zagrywki”
Głos z Kancelarii Prezydenta to ważny i potrzebny sygnał, że Polska nie da się uśpić tanimi gestami PR-owymi w wykonaniu niemieckiej dyplomacji. Przyjazd 20 pedagogów nie zrekompensuje systemowego zatruwania umysłów milionów niemieckich uczniów.
Dopóki trzem milionom niemieckich uczniów serwuje się kłamstwa, które niemiecką odpowiedzialność za zbrodnie wojenne rozcieńczają, jej część wbrew faktom przerzucając na Polskę i Polaków, proszę nie oczekiwać od nas wdzięczności za przysłanie 20 nauczycieli” – podsumowała Agnieszka Jędrzak.
Dopóki niemiecki rząd nie wyczyści swoich oficjalnych podręczników i portali z antypolskich paszkwili oraz nie zacznie rzetelnie uczyć o bezmiarze niemieckiego barbarzyństwa z lat 1939–1945, wszelkie połajanki i gesty ze strony ambasady RFN należy traktować wyłącznie jako farsę. Czas, aby strona niemiecka zrozumiała, że prawdziwe pojednanie buduje się na prawdzie, a nie na zrzucaniu własnych grzechów na ofiary.
źr. wPolce24









