Szach-mat przy dystrybutorze! Premier stracił ostatni argument i znów oszuka Polaków?

W wieczornym orędziu Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki ogłosił decyzję o podpisaniu ustawy dotyczącej opodatkowania nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Według głowy państwa, krok ten ma na celu zdjęcie z obywateli roli „politycznych zakładników” oraz zakończenie prób obarczania prezydenta odpowiedzialnością za opieszałość rządzących. Mimo złożonego podpisu, ze względu na istniejące wątpliwości prawne, ustawa zostanie skierowana w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego.
Decyzja prezydenta zapadła w momencie, gdy ceny paliw w kraju osiągnęły drastyczne poziomy – benzyna przekroczyła granicę 8 zł za litr, a olej napędowy przebił 9 zł za litr.
Karol Nawrocki zaznaczył, że państwo nie może odpowiadać na pytania Polaków kolejną polityczną awanturą. Prezydent sformułował jasne żądanie: ceny na stacjach muszą spaść natychmiast, a każda złotówka z nowego podatku ma trafić bezpośrednio na obniżki dla kierowców, zamiast zasypywać gigantyczną dziurę budżetową, która po sierpniu przekroczyła 150 miliardów złotych.
Od „jednej prostej decyzji” do tłumaczeń o braku środków
Sytuacja na rynku paliw stanowi jaskrawy kontrast wobec wcześniejszych deklaracji Donalda Tuska. W przeszłości premier przekonywał, że zna mechanizmy rynkowe i twierdził, iż wystarczy „jedna prosta decyzja”, aby benzyna w Polsce kosztowała 5,19 zł za litr. Zapewniał wówczas, że wprowadzenie takich cen to żaden problem i nie stanowi to niedoścignionych fanaberii.
Z biegiem czasu narracja szefa rządu uległa jednak znacznej zmianie. We wrześniu premier Donald Tusk zaczął uzależniać obniżkę cen od ruchu prezydenta. Zadeklarował wówczas, że jeśli prezydent podpisze ponowie złożoną ustawę o nadzwyczajnych zyskach, rząd zrealizuje obniżenie cen paliw, dodając jednak asekuracyjnie: „zobaczymy na ile starczy środków”.
Prezydent zrobił swoje – teraz czas na realizację obietnic rządu
Jak donoszą media, decyzja prezydenta sprawi, że rząd obniży ceny paliw, jednak nie w takim wymiarze, jak zapowiadał Donald Tusk. Obniżka będzie daleko odbiegała od obiecanej przed laty kwoty 5,19 zł za litr.
Prezydent Karol Nawrocki zrobił to, czego od niego oczekiwano – wyeliminował polityczny pretekst premiera i podpisał ustawę przedstawioną przez rząd. Zgodnie z wcześniejszą umową i deklaracjami rządu, piłka znajduje się teraz po stronie premiera. Prezydent oczekuje od Donalda Tuska wywiązania się ze złożonej Polakom obietnicy, jednak zmiana narracji i tłumaczenie limitowanymi środkami jednoznacznie potwierdzają, że obietnice premiera po raz kolejny minęły się z rzeczywistością. Tym samym obywatele nadal będą opuszczać stacje benzynowe ze słowami na ustach, których cytować nie będziemy.
źr. wPolsce24









