Polska odda Ukrainie nasze Patrioty. Potężny pakiet wojskowego wsparcia

Według informacji, do których dotarła „Rzeczpospolita”, Polska szykuje kolejny pakiet wsparcia wojskowego dla Ukrainy o szacunkowej wartości ok. 50 mln euro. W ramach tej transzy Warszawa miałaby przekazać m.in. kolejne zaawansowane pociski do systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Patriot.
Sprawa ma być obecnie konsultowana z sojusznikami z NATO, w tym bezpośrednio z administracją w Waszyngtonie. Choć oficjalnie Ministerstwo Obrony Narodowej zasłania się tajemnicą operacyjną, w kuluarach wrze.
Pociski oddawane z polskich magazynów
To nie pierwszy taki przypadek. Kilka miesięcy temu Polska przekazała już stronie ukraińskiej pięć cennych pocisków PAC-3 MSE. Argumentowano wówczas, że zestrzeliwanie rosyjskich rakiet jeszcze nad terytorium Ukrainy leży w interesie bezpieczeństwa RP.
Eksperci i komentatorzy zwracają jednak uwagę na twarde liczby i realia polskiej armii. Polska posiada obecnie 16 wyrzutni Patriot w ramach I fazy programu „Wisła”. Choć zakontraktowano około 200 pocisków PAC-3 MSE, znaczna część z nich wciąż czeka na wyprodukowanie i dostarczenie z USA.
W sytuacji regularnych incydentów i prowokacji przy naszej wschodniej granicy, każda rakieta przechwytująca jest dla Sił Zbrojnych RP towarem absolutnie strategicznym. Niestety, zdolności produkcyjne amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego są przeciążone, co oznacza, że uzupełnienie oddanych pocisków może zająć lata.
Co w zamian? Obietnice bez pokrycia i polityczny impas
Przedstawiciele kierownictwa MON - na czele z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem - wielokrotnie deklarowali, że dalsza pomoc sprzętowa musi wiązać się z wymiernymi korzyściami dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, np. w postaci transferu sprawdzonych w boju ukraińskich technologii dronowych i rakietowych.
W praktyce rozmowy w tej sprawie utknęły w martwym punkcie.
Zamiast partnerskiego dialogu i gestów dobrej woli, strona ukraińska stawia na prowokacyjny kurs w polityce pamięci, m.in. poprzez honorowanie formacji i postaci związanych ze zbrodniczą tradycją UPA. W polskim społeczeństwie narasta frustracja faktem, że gesty bezwarunkowej solidarności i militarnego ogołacania własnych zasobów nie spotykają się ani z elementarnym szacunkiem dla ofiar Rzezi Wołyńskiej, ani z gospodarczą wzajemnością.
Bezpieczeństwo Polski musi być na pierwszym miejscu
Kluczowe jest jednak to, iż resort obrony w oficjalnych komunikatach zapewnia, że granicą skali wsparcia pozostaje nienaruszalność polskiego bezpieczeństwa i ocena Sztabu Generalnego WP. Pozostaje jednak fundamentalne pytanie: czy oddawanie najnowocześniejszych pocisków przeciwrakietowych w momencie, gdy system obrony własnego terytorium jest dopiero w fazie budowy, nie przekracza tej czerwonej linii?
Pomoc sąsiadowi w obronie przed agresorem jest zrozumiała, lecz polska racja stanu wymaga asertywności. Solidarność międzynarodowa nigdy nie może oznaczać osłabiania tarczy chroniącej polskie miasta i obywateli.
źr. wPolsce24.tv za RP.PL









