Czy wróci obowiązek meldunkowy dla obcokrajowców? Ekspert bije na alarm po tragedii. "Mówimy o grubych tysiącach ludzi"
Podczas programu prowadzonego przez Marka Pyzę przypomniano komunikat rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, Małgorzaty Taciuch-Kurasiewicz:
Psychiatrzy stwierdzili, że opiniowany Ihor M. w aktualnym stanie zdrowia psychicznego ujawnia objawy choroby psychicznej pod postacią ostrych, wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych. [...] Aktualny stan psychiczny podejrzanego Ihora M. nie pozwala na jego udział w czynnościach procesowych”.
Prowadzący Marek Pyza skomentował te doniesienia z wyraźnym sceptycyzmem:
Mocno chyba nam się ze zdziwienia otwierają oczy, jakich to mamy wspaniałych biegłych psychiatrów w Polsce, którzy są w stanie błyskawicznie, w mgnieniu oka, właściwie w jednej chwili postawić diagnozę, że sprawca brutalnej zbrodni ma bardzo poważne zaburzenia psychiczne”.
„To jest norma, to jest standard”
W studiu nie kryto zdziwienia procedurami zastosowanymi wobec podejrzanego. Aleksandra Jakubowska zwróciła uwagę na dotychczasową praktykę w polskim wymiarze sprawiedliwości:
Jestem zdumiona taką błyskawiczną diagnozą psychiatrów, bo przecież wiele przypadków takich przestępców, którzy są podejrzani o to, że mogą mieć jakieś zaburzenia psychiatryczne, podlega wielotygodniowej obserwacji na oddziałach zamkniętych i dopiero wtedy stawia się diagnozę, czy rzeczywiście tak jest”.
Jakubowska zauważyła również, że w zachodniej Europie powoływanie się na niepoczytalność stało się powszechnym zjawiskiem procesowym w sprawach dotyczących imigrantów:
Z moich obserwacji wynika, że 90 procent spraw, które trafiają przed sądy – gwałtów, zabójstw, ciężkich wykroczeń – to oni są diagnozowani jako chorzy psychicznie i albo nie dostają wyroków, albo po prostu dostają bardzo łagodne wyroki”.
Do sprawy odniósł się także publicysta Andrzej Rafał Potocki, wskazując na przypadki z przeszłości (takie jak Kajetan P.), w których obserwacje psychiatryczne trwały wiele miesięcy:
Dla mnie jest bardzo podejrzane to, że to w ciągu dosłownie kilku godzin padło to orzeczenie [...]. Mnie to pachnie polityczną poprawnością [...]. Czyn popełniony musi być ukarany, taki jest kodeks karny, takie jest prawo”.
Problem weteranów i wyzwania dla służb
W trakcie debaty eksperci poruszyli również kwestię napływu do Polski osób z doświadczeniem frontowym po zakończeniu wojny za wschodnią granicą. Zwrócono uwagę na uruchomienie w Warszawie placówki ukraińskiej organizacji kombatanckiej powiązanej z formacjami takimi jak 3. Samodzielna Brygada Szturmowa czy pułk Azow, co wywołało negatywne opinie polskich służb (w tym ABW i MSWiA).
Dr Krzysztof Zielke zaznaczył, że państwo musi być przygotowane na nadchodzące wyzwania migracyjne i weryfikacyjne:
Należałoby przywrócić obowiązek meldunkowy dla obcokrajowców w Polsce [...] i infiltrować te środowiska, i może też pewną jakąś ofertę dla tych ludzi znaleźć”.
Z kolei Marek Pyza postawił retoryczne pytanie o wydolność państwowych instytucji:
Mówimy o grubych tysiącach ludzi być może. Czy polskie państwo ma siły i środki do tego? [...] Czy polskie służby dysponują taką armią funkcjonariuszy?”.
Prowokacyjne wypowiedzi dyplomatów
Komentatorzy nie pominęli również bieżących relacji dyplomatycznych, odnosząc się do wypowiedzi ukraińskich oficjeli. W tym kontekście Andrzej Rafał Potocki skomentował wypowiedzi Wasyla Bodnara dotyczące trudnych kart wspólnej historii i oceny działalności UPA:
Wymordowaliście ponad 100 tysięcy i to w sposób ludobójczy, czystkę etniczną zrobiliście, to miejcie odwagę do tego się przyznać, a nie tam chodzicie, opowiadacie jakieś historyjki. [...] Nie tu w Polsce, panie Bodnar”.
Dyskusja w „Salonie Dziennikarskim” uwypukliła konieczność twardego stania na gruncie prawa, wnikliwego badania wszelkich okoliczności ciężkich przestępstw bez ulegania presji poprawności politycznej oraz pilnej troski o bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej.
źr. wPolsce24









