O krok od tragedii! Ktoś chciał wykoleić dwa pociągi naraz? (aktualizacja)

Dwa pociągi, które jechały w przeciwnych kierunkach, najechały na betonowe bloczki położone na torach w miejscowości Jedlanka pod Łukowem.
Uszkodzone zgarniacze
Jak podaje KPP w Łukowie zgłoszenie dotyczyło "dwóch pociągów towarowych". W wyniku zderzenia z przeszkodami uszkodzone zostały przednie zgarniacze w obu lokomotywach. Nie doszło do wykolejenia żadnego z pociągów i żaden z maszynistów nie odniósł obrażeń.
Ruch kolejowy został jednak na kilka godzin wstrzymany.
Ze względu na podejrzenie naruszenia bezpieczeństwa infrastruktury kolejowej na miejscu pojawili się policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Łukowie oraz funkcjonariusze pionu kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. W działaniach uczestniczyli również policyjni kontrterroryści z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Lublinie.
O zdarzeniu poinformowano także Prokuratora Okręgowego, funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji, Delegaturę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych.
Jak podaje KPP w Łukowie, "wstępnie wykonane pod nadzorem prokuratora oględziny nie ujawniły obecności materiałów wybuchowych".
Nie dywersanci, a chuligani?
"Czynności prowadzone są wstępnie w kierunku artykułu 173 Kodeksu Karnego i dotyczą sprowadzenia spowodowania katastrofy w komunikacji" -sprecyzowano.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak potwierdził Interii, że analiza przeprowadzona przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, CBŚP oraz pirotechników wykluczyła dywersję.
- Na torach znajdowały się bloczki betonowe, czyli elementy betonowe pochodzące z rozbiórki pobliskiej stacji kolejowej (…) Wykluczono, abyśmy mieli do czynienia z aktem dywersji. Nie znaleziono śladów, które wskazywałyby na takie działanie - przekazał Kozak, dodając, że "miejscowa policja odnotowywała w przeszłości w pobliżu wybryki chuligańskie".
- Zdarzało się, że młodzi ludzie umieszczali różne elementy na torach, a następnie to nagrywali. W związku z tym na tę chwilę traktujemy tę sytuację jako wybryk chuligański - stwierdził rzecznik.
Premier: Raporty nie są szczególnie alarmujące
W podobnych duchu wypowiedział się premier Donald Tusk. Jego zdaniem pierwsze raporty dotyczące incydentu nie są szczególnie alarmujące. Zapewnił, że sprawa jest badana podobnie, jak wszelkie tego typu zdarzenia, tym bardziej, że - jak zaznaczył - mogło dojść do dramatu.
źr. wPolsce24 za Interia/PAP









