Niemiecka sprawiedliwość: Polak skazany na dożywocie bez DNA i bez śladów. Prawdziwy zabójca dawno na wolności
W 2006 roku niemiecki sąd w Monachium skazał Piotra Pytla na dożywotnie pozbawienie wolności za brutalne zabójstwo prostytutki Ecateriny I. Polak od samego początku utrzymywał, że jest niewinny. Tymczasem kilka lat później polskie organy ścigania zatrzymały innego mężczyznę, który przyznał się do tego morderstwa i oczyścił Piotra Pytla z zarzutów. Prawdziwy sprawca został skazany i zdążył już odsiedzieć swój wyrok. Pytel nadal przebywał za kratkami. Niemiecki wymiar sprawiedliwości nie wyraził zgody na wznowienie postępowania, mimo że wnioskowała o to polska prokuratura. Wnioski o ułaskawienie odrzucali też kolejni prezydenci RP – i to mimo pozytywnych opinii polskich sądów.
Kluczowy dowód: telefon i 500 metrów od zbrodni
Proces w Monachium oparto na poszlakach. Dane z logowania jego telefonu, które były w aktach sprawy, jasno pokazywały, że znajdował się 500 metrów od miejsca zbrodni – na przystanku autobusowym. Mimo to skazano go na dożywocie. Kluczowym dowodem obciążającym Polaka były zeznania innego więźnia, który twierdził, że to Pytel był głową napadu. Pytel podejrzewa, że mężczyzna dowiedział się o nim z ogłoszenia policji, która oferowała nagrodę za pomoc w sprawie.
Przerwa w karze – ale nie uniewinnienie
Przełom nastąpił dzięki decyzji ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który uruchomił procedurę ułaskawieniową. 22 czerwca Pytel opuścił zakład karny. Ostateczna decyzja należy teraz do prezydenta Karola Nawrockiego. Nawet jeśli prezydent ułaskawi Pytla, w świetle prawa nadal będzie figurował jako skazany za zabójstwo – potrzebne będzie wznowienie postępowania przed sądem niemieckim, co jest niezwykle skomplikowane.
Sprawa Piotra Pytla jest znana widzom telewizji wPolsce24. Przedstawił ją w reportażu „22 lata niemieckiej sprawiedliwości” Konrad Hryszkiewicz.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24











