Zdziwieni? Niemcy nie znaleźli pieniędzy na odszkodowania dla swoich polskich ofiar

Propozycja, by Niemcy wypłaciły odszkodowania żyjącym nadal polskim ofiarom ich zbrodni, pojawiły się jeszcze za rządów kanclerza Olafa Scholza. Wzbudziła w Polsce kontrowersje, bowiem wiele osób uznało, że tym gestem Berlin chce zamknąć temat reparacji. Potem jednak okazało się, że zamiast pieniędzy, Niemcy ustawili pamiątkowy głaz.
Negocjacje nic nie dały
Temat wrócił za rządów kanclerza Merza. Jeszcze w grudniu zeszłego roku ambasador Niemiec Miguel Beger deklarował w rozmowie z Gazetą Wyborczą, że ten „gest humanitarny”, jak go nazywają, jest dla nich bardzo ważny. Równocześnie Tusk zadeklarował podczas wizyty w Niemczech, że jeśli tego nie zrobią, to jego rząd sam wypłaci odszkodowania z budżetu Polski. Ta deklaracja wywołała zrozumiałe oburzenie, ale przedstawiciele rządu tłumaczyli, że miało to na celu zawstydzenie Niemiec. To jednak nic nie dało, a wielomiesięczne negocjacje utknęły w martwym punkcie.
Wiele osób było przekonanych, że Niemcy biorą tę sprawę na przeczekanie. W Polsce żyje obecnie ok. 50 tys. osób, które padły ofiarą prześladowań ze strony Niemców, ale szacuje się, że co roku ta liczba spada o ok. 10 tys. osób. To oznacza, że za kilka lat nie będzie już komu ich wypłacać. Niektórzy mówią z goryczą: „Czekają na to, aż umrzemy” - komentował Jerzy Tarasiewicz ze Stowarzyszenia Polaków Represjonowanych przez III Rzeszę.
Pieniędzy nie ma i nie będzie
Teraz wyszło na jaw, że ofiary Niemiec nie doczekają się tej namiastki sprawiedliwości także w przyszłym roku. Jak informuje Gazeta Wyborcza, w projekcie niemieckiego budżetu na przyszły rok nie przewidziano środków na te odszkodowania.
Knut Abraham, pełnomocnik Berlina ds. relacji z Polską, powiedział, że sytuację mogłaby zmienić jedynie interwencja na najwyższym szczeblu, tzn. decyzja kanclerza Merza. Tłumaczył tę decyzję koniecznością ograniczania wydatków i rosnącymi kosztami związanymi z bezpieczeństwem. Chodzi przede wszystkim o wydatki na obronę i bezpieczeństwo, by nie powtarzały się takie incydenty, jak ten ostatni w Lipsku – powiedział.
źr. wPolsce24 za WP.pl









