Nie żyje siostra Anastazja. Jej kultowe przepisy zagościły w każdym polskim domu

Życiorys kultowej autorki kryje trudne i dramatyczne doświadczenia z czasów młodości. Krystyna Pustelnik urodziła się w listopadzie 1950 roku we wsi Dylągowa na Podkarpaciu. Jej rodzinny dom spłonął podczas ataku oddziałów UPA, a ojciec zmarł, gdy miała zaledwie pół roku.
Po śmierci mamy jako siedemnastoletnia dziewczyna, wraz z bratem Tadeuszem, musiała samodzielnie objąć czterohektarowe gospodarstwo. Co ciekawe, jej pierwsze próby kulinarne kończyły się niepowodzeniami. Jak sama przyznawała, pierwszy upieczony chleb spaliła, a drugi wyszedł z zakalcem.
Poszukując stałego zarobku, w wieku dwudziestu lat wyjechała do Czechosłowacji, gdzie pracowała w ciężkich warunkach przy produkcji kloszy do lamp w hucie szkła w Vsetínie. W Valašském Meziříčí poznała miłą czeską rodzinę, której matka próbowała zeswatać ją ze swoim synem. Wizja małżeństwa nie pociągała jednak młodej Krystyny. Otrzymawszy od współlokatorki z hotelu robotniczego adres Zgromadzenia Córek Bożej Miłości w Krakowie, wstąpiła do zakonu, zastrzegając jedynie, że nie chce trafiać do zgromadzenia klauzurowego.
Wielki przełom w jezuickiej kuchni i opór wydawnictwa
Prawdziwy przełom w jej życiu nastąpił pod koniec 1999 roku przy ulicy Kopernika 26 w Krakowie, gdzie siostra Anastazja objęła stery w kuchni domu zakonnego ojców jezuitów. Szybko zachwyciła mieszkańców klasztoru swoimi wypiekami, zwłaszcza puszystymi sernikami. Zakonnicy zauważyli, że ciągle korzysta z tajemniczego notatnika z przepisami, więc postanowili zaproponować ich publikację.
Początki nie były jednak łatwe – ówczesny dyrektor Wydawnictwa WAM kategorycznie odmówił publikacji, argumentując, że oficyna teologiczna nie wydaje książek kucharskich. Dopiero pół roku później, po sukcesie śląskiego „Pamiętnika górnika”, wydawnictwo dało zielone światło dla „kulinarnego zeszytu”. 29 listopada 2001 roku ukazała się książka „103 ciasta siostry Anastazji” – tomik w twardej oprawie, wydany w skromnym nakładzie dwóch tysięcy sztuk, niemal bez zdjęć i z kilkoma błędami w druku.
Książka zniknęła z półek w mgnieniu oka, zmuszając wydawców do natychmiastowych dodruków. Łączny nakład tylko tego jednego tytułu sięgnął 400 tysięcy egzemplarzy. W kolejnych latach WAM wydał 85 różnych edycji jej poradników, a całkowita sprzedaż przekroczyła cztery miliony sztuk. Co ciekawe, gdyby ułożyć je grzbiet do grzbietu, utworzyłyby ciąg o długości 88 kilometrów.
Tajemnica puszystego sernika i „żołnierska” rygor w kuchni
Pytana o sekret swoich niezrównanych serników i złocistych biszkoptów, zakonnica zawsze wskazywała na proste, naturalne składniki. Ser i jaja przywoził z Dylągowej jej bratanek – pochodziły od „szczęśliwych kur” oraz z mleka od „prawdziwej krowy”. Ponadto masę serową ucierała ręcznie w makutrze przez kilkadziesiąt minut.
Najważniejszym elementem jej pracy była jednak modlitwa. Jej pierwsza zasada w kulinarnym poradniku brzmiała: „Założyć fartuch i zrobić znak krzyża”.
Zagraniczne media określały ją mianem „polskiej Nigelli Lawson” oraz porównywały do Jamiego Olivera. Mimo wielkiej sławy i trafienia na okładkę „Gościa Niedzielnego”, autorka unikała kamer i wystąpień telewizyjnych. Dziennikarze, którzy mieli okazję z nią gotować, wspominali, że w jej kuchni obowiązywała twarda hierarchia i „żołnierskie” komendy.
Zasłużona emerytura i niegasnące dziedzictwo
W 2018 roku siostra Anastazja przeszła na emeryturę i zamieszkała w klasztorze na krakowskiej Woli Justowskiej, poświęcając czas na czytanie, spacery po ogrodzie i modlitwę za czytelników. Za swój wkład w edukację kulinarną polskich rodzin otrzymała m.in. prestiżową nagrodę Feniks Specjalny 2019.
źr. wPolsce24 za deon.pl









