Polska

To już koniec demokracji w UE? Nawet największy euroentuzjasta, który wprowadzał Polskę do wspólnoty, ma dość!

opublikowano:
Ursula von der Leyen bez oglądania się na zdanie innych, realizuje niemieckie interesy
Ursula von der Leyen bez oglądania się na zdanie innych, realizuje niemieckie interesy (Fot. PAP/EPA/MOHAMED ALI)
Decyzja zapadła. Umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur zostanie podpisana, mimo ogromnych kontrowersji i sprzeciwu wielu środowisk, zwłaszcza europejskich rolników. Stało się to z pominięciem realnej roli Parlamentu Europejskiego, który został skutecznie wypchnięty poza proces decyzyjny. Formalnie – zgodnie z procedurami. Politycznie i demokratycznie – z fatalnym skutkiem.

Choć technicznie ruch firmowała prezydencja cypryjska, w Brukseli nie ma wątpliwości, że decyzja zapadła pod wyraźnym naciskiem Komisji Europejskiej, która od miesięcy dążyła do szybkiego domknięcia porozumienia. Nawet kosztem zasad, które Unia oficjalnie uznaje za fundament swojego istnienia.

Parlament odsunięty, decyzja przyjęta

Z dokumentów dotyczących umowy UE–Mercosur zniknęła deklaracja, że porozumienie nie może wejść w życie bez zgody Parlamentu Europejskiego. Zniknęła po cichu, bez debaty, bez głosowania. Europosłom pozostawiono rolę biernych obserwatorów faktów dokonanych.

Mechanizm jest dobrze znany: najpierw wdrożenie, potem rozmowa. Gdy cła zostaną zniesione, a rynki zalane towarami z Ameryki Południowej, cofnięcie decyzji stanie się politycznie niemal niemożliwe. Parlament będzie mógł co najwyżej „wyrazić opinię” wobec rzeczywistości, która już się wydarzyła.

Umowa, która uderza w europejskie rolnictwo

Krytycy porozumienia od miesięcy ostrzegają, że umowa UE–Mercosur oznacza potężny cios dla europejskiego rolnictwa. Produkcja rolna w krajach Mercosur odbywa się według standardów, które nie obowiązują w UE – ani środowiskowych, ani sanitarnych, ani kosztowych. Efekt jest łatwy do przewidzenia: europejscy rolnicy zostaną zmuszeni do konkurowania na nierównych zasadach, a część gospodarstw po prostu nie przetrwa. Tym bardziej dziwi sposób, w jaki decyzję forsowano – bez szerokiej debaty i z wyłączeniem instytucji, która powinna być głosem obywateli.

Głos, który waży więcej niż inne

Szczególnego znaczenia całej sprawie nadaje fakt, że krytykę obecnych działań Brukseli sformułował Leszek Miller – były premier Polski, jeden z najbardziej konsekwentnych euroentuzjastów w historii III RP i człowiek, który jako premier podpisał akt akcesyjny Polski do Unii Europejskiej.

To właśnie on współtworzył moment, w którym Polska wchodziła do wspólnoty opartej – przynajmniej w deklaracjach – na demokracji, przejrzystości i roli parlamentów. Dziś ten sam polityk załamuje ręce nad kondycją Unii, wskazując, że Komisja Europejska traktuje demokrację jak zbędny załącznik do decyzji gospodarczych.

W swoim wpisie Miller pisze wprost o „optymalizacji procesu decyzyjnego”, która w praktyce oznacza usuwanie Parlamentu Europejskiego z drogi, gdy zaczyna on przeszkadzać. O faktach dokonanych, które zastępują debatę. O Unii, w której interesy handlowe wyprzedzają wartości, a europosłowie dowiadują się o decyzjach po fakcie.

Unia, której nikt nie podpisywał?

Historia zatacza symboliczne koło. Polityk, który własnoręcznie podpisywał wejście Polski do Unii Europejskiej, dziś ostrzega, że Bruksela dryfuje w stronę modelu, w którym demokracja staje się dekoracją, a realna władza zapada w zaciszu gabinetów.

I właśnie dlatego jego głos wybrzmiewa tak mocno. Bo jeśli nawet architekci integracji europejskiej zaczynają otwarcie pytać o sens i kierunek tego projektu, to znaczy, że problem nie jest ani marginalny, ani przejściowy.

Na końcu pozostaje pytanie, które Miller stawia wprost: czy Parlament Europejski, sprowadzony do roli statysty, zdecyduje się na polityczną odpowiedź wobec Komisji Europejskiej?

źr. wPolsce24 za X/Leszek Miller

Polska

„To kolejny czarny dzień z czasów tych rządów”. Jarosław Kaczyński nie pozostawia złudzeń

opublikowano:
2320898_2
Zaledwie ok. 10 minut trwała uroczystość w Sejmie, podczas której sędziowie wybrani przez posłów do Trybunały Konstytucyjnego złożyli ślubowanie wobec prezydenta – nieobecnego na wspomnianym wydarzeniu. Według prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego to „kolejny czarny dzień z czasów tych rządów”.
Polska

Prezes TK o wydarzeniach w Sejmie: Wszystkim pogratulowałem, ale nie mogę tego uznać

opublikowano:
Bogdan Święczkowski nie uznaje czterech sędziów
- Spotkałem się z dwoma sędziami Trybunału Konstytucyjnego i czterema osobami wybranymi na stanowisko sędziego TK. Wszystkim sześciorgu pogratulowałem wyboru przez Sejm - mówił Bogdan Święczkowski, prezes TK. Ale od razu też zastrzegł, iż w przypadku czterech osób "nie może uznać, że nawiązali stosunek służbowy sędziego TK”.
Polska

„To groteska i psucie państwa”. Prezydent tego nie uznaje

opublikowano:
Wojna o TK: Karol Nawrocki kontra Sejm
Prezydent Karol Nawrocki nie uznaje "tego co zdarzyło się w Sejmie” za ślubowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego - powiedział szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Zapowiedział, że najbliższych dniach do TK trafi wniosek ws. sporu kompetencyjnego między prezydentem a Sejmem.
Polska

ROZMOWA WIKŁY: Tusk sprawdza Polskę do roli bananowej republiki i groteskowego bantustanu

opublikowano:
Jacek Sasin demaskuje Donalda Tuska
Jacek Sasin demaskuje Donalda Tuska (fot. wPolce24)
Polityk Prawa i Sprawiedliwości wprost ostrzegł przed nadciągającą tyranią, siłowym łamaniem konstytucji i celowym niszczeniem rozwoju naszego kraju
Polska

Ogromny pożar na Pomorzu. Kłęby dymu widoczne z wielu kilometrów

opublikowano:
Płonące opony na terenie zakładu na Pomorzu.
Strażacy walczą z pożarem zakładu utylizacji opon. (fot. Straż Pożarna)
Niebezpieczny pożar w miejscowości Rożental w powiecie tczewskim. Ogień pojawił się na terenie zakładu zajmującego się utylizacją opon. Na miejsce skierowano 15 zastępów straży pożarnej.
Polska

Delegalizacja PiS i Korony? Szokujące kulisy gry o Trybunał

opublikowano:
mid-26410522
Kandydaci na sędziów TK po "zaprzysiężeniu". Jaki plan ma władza wobec Trybunału? (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Przejęcie przez władzę Trybunału Konstytucyjnego może posłużyć do delegalizacji opozycji – informuje telewizja wPolsce24.