Chcieli tylko rozbawić strażników granicznych na lotnisku, takiej kary się nie spodziewali

Do obu zdarzeń doszło w czasie rutynowych pytań zadawanych przez personel lotniska. W pierwszym przypadku 39-letni mężczyzna, udający się na urlop do Bułgarii, miał stwierdzić, że w jego walizce znajduje się bomba. W drugim – 73-letnia kobieta lecąca do Tunezji poinformowała obsługę naziemną o „dwóch bombach w bagażu”. Oboje później tłumaczyli, że była to jedynie nieudana próba żartu.
Nikt się nie śmiał
Reakcja służb była natychmiastowa. Funkcjonariusze Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej wdrożyli procedury bezpieczeństwa, izolując podróżnych od pozostałych pasażerów i kierując ich bagaże do szczegółowej kontroli pirotechnicznej. Jak się okazało, żadnych niebezpiecznych przedmiotów nie znaleziono.
Choć alarmy okazały się fałszywe, konsekwencje były bardzo realne. Oboje pasażerowie zostali ukarani mandatami karnymi. Co więcej, decyzją przewoźników nie dopuszczono ich do zaplanowanych rejsów. W praktyce oznaczało to jedno – wakacje przepadły jeszcze przed startem samolotu.
Nie żartuj na lotnisku!
Przypadki te po raz kolejny pokazują, że na lotnisku nie ma miejsca na nieodpowiedzialne wypowiedzi. Nawet pozornie niewinny „żart” może uruchomić procedury bezpieczeństwa, które kończą się nie tylko stresem i opóźnieniami, ale też bardzo konkretnymi konsekwencjami finansowymi i organizacyjnymi.
źr. wPolsce24 za PAP











