Mróz-Gorgoń przerywa milczenie i przypomina o aferze z AI. Naprawdę myślała, że to pomoże?

Barbara Mróz-Gorgoń została pod koniec lipca 2026 r. powołana na stanowisko pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski. W sierpniu znalazła się w centrum kontrowersji wokół raportu „Polaków portret własny”, przygotowanego pod jej kierownictwem. W dokumencie wskazano liczne błędy i niespójności; jego autorka przyznała również, że przy pracy nad nim wykorzystywano narzędzia sztucznej inteligencji. 21 sierpnia Mróz-Gorgoń podała się do dymisji. Sprawą finansowania i realizacji projektu „Marka Polska – podstrategia turystyczna” zajęła się następnie Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która wszczęła śledztwo dotyczące możliwych nieprawidłowości. We wrześniu prokuratura prowadziła czynności m.in. na nieruchomości Mróz-Gorgoń oraz w Ministerstwie Sportu i Turystyki.
"To jest ludzki błąd"
Mróz-Gorgoń w programie "Czarno na białym" w TVN24 tłumaczyła, że raport, który poznała cała Polska, był w rzeczywistości "brudnopisem". Przekonywała również, że doszło do "ludzkiego błędu".
To jest ludzki błąd, absolutnie ludzki błąd. Nie jest to zbrodnia, nie jest to złodziejstwo i nie jest to wyłudzenie. Dokument, który stanowił jeden z materiałów roboczych, brudnopis, omyłkowo został zamieszczony, przeze mnie omyłkowo wysłany i zamieszczony na stronach think thanku i żałuję, że nie dopilnowałam" - tłumaczyła się Mróz-Gorgoń.
Mróz-Gorgoń przekonywała, że wnioski zawarte w raporcie są "autorskie".
Te wnioski są autorskie, oparte na badaniach, które są udokumentowane, są z nich filmy, relacje wideo. Mało tego ponad 100 osób jest świadkami tego, że te badania się odbywały. Natomiast sztuczna inteligencja była przeze mnie wykorzystywana bardzo często do lingwistycznej oprawy, stylistycznego poprawiania".
"To było tsunami"
Była pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polski w rozmowie mówiła także o "tsunami" hejtu, które je spotkało.
Nie mówimy tutaj o dużym hejcie, o jakiś złych wzmiankach w prasie, to było wręcz tsunami. Najpierw złych opinii, później takiego perpetum mobile, samonakręcających się nienawistnych treści. W pierwszych dobach, średnio co 6 minut dostawałam, czy to bardzo przykre sms-y czy maile. Spotykały mnie również rzeczy, które wcześniej wydawały mi się niemożliwe, że ktoś, kogo kompletnie nie znam, podchodzi do mnie na stacji benzynowej, aby mnie opluć i nazwać szmatą." - podsumowała Mróz-Gorgoń
Skandal wokół dokumentu wywołały nie tylko kuriozalne wywody o „chlebowości”, ale cała seria kompromitujących błędów. W dokumencie, który miał być strategicznym opracowaniem promującym Polskę za publiczne pieniądze, roiło się od kuriozalnych, wygenerowanych przez sztuczną inteligencję sformułowań. Ostatecznym dowodem na bezrefleksyjne kopiowanie z generatora AI były pozostawione komendy techniczne (prompty) oraz całe akapity powtórzone słowo w słowo. Próba tłumaczenia tak przygotowanego materiału „omyłkowo opublikowanym brudnopisem” tylko pogłębia wizerunkową katastrofę.
źr. wPolsce24.pl za TVN24









