Matury unieważnione. CKE reaguje po egzaminie z matematyki

Informację o unieważnieniach przekazał reporter RMF FM Michał Radkowski, powołując się na dane uzyskane od dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, dr. hab. Robert Zakrzewski. Do naruszeń doszło podczas wtorkowego pisemnego egzaminu z matematyki, do którego przystąpili maturzyści w całym kraju.
Jak wyjaśnia CKE, sam fakt wniesienia telefonu na salę egzaminacyjną – niezależnie od tego, czy urządzenie było używane – stanowi złamanie regulaminu. W takich przypadkach komisja nie ma możliwości zastosowania łagodniejszych środków, a egzamin z danego przedmiotu zostaje unieważniony z mocy prawa.
Chcemy być wszędzie tam, gdzie bije serce Polski❤️
— wPolsce24 🇵🇱 #TuJestPolska (@wPolscepl) April 28, 2026
Być bliżej Polaków i ich spraw, dlatego inwestujemy w mobilne centrum transmisyjne.
Zwracamy się więc z prośbą o wsparcie naszej wspólnej misji 🇵🇱
Więcej 👉 https://t.co/U5dbpS4Gii
📺#wPolsce24 | 🇵🇱 #TuJestPolska
Subskrybuj nasz… pic.twitter.com/N40n2TL3E2
Dla uczniów oznacza to poważne konsekwencje. Unieważnienie egzaminu z przedmiotu obowiązkowego jest równoznaczne z niezdaniem matury i brakiem prawa do podejścia do egzaminu poprawkowego w tym samym roku. Osoby te będą mogły ponownie zdawać matematykę dopiero za rok, co w praktyce oznacza konieczność odłożenia planów związanych ze studiami.
CKE przypomina, że od ubiegłego roku obowiązuje jeden wyjątek od zakazu wnoszenia urządzeń telekomunikacyjnych. Dotyczy on sprzętu wyposażonego w aplikacje monitorujące stan zdrowia, na przykład telefonów służących do stałego pomiaru poziomu glukozy. Poza takimi przypadkami regulamin pozostaje bezwzględny.
W ubiegłym roku Centralna Komisja Egzaminacyjna unieważniła łącznie 70 egzaminów maturalnych z różnych przedmiotów. Tegoroczne wyniki matur zostaną ogłoszone 8 lipca. Maturzyści, którzy nie zdadzą jednego obowiązkowego egzaminu, będą mogli przystąpić do poprawki, natomiast osoby z więcej niż jednym niezaliczonym egzaminem – podobnie jak ci, którym egzamin unieważniono – będą musiały poczekać na kolejną szansę do następnego roku.
Czytaj także











