Miała wpłynąć na męża? Marta Nawrocka odpowiada w sprawie cenzury

Panoptykon apelował o poparcie Pierwszej Damy dla bardzo kontrowersyjnych przepisów, motywując to dobrem dzieci. Chodzi o nowelizację Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która miała zapewnić skuteczne stosowanie w Polsce przepisów unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA) dotyczącego m.in. blokowania nielegalnych treści w internecie.
Chodzi o cenzurę internetu? Decyzja prezydenta
Krytycy ustawy uważają, że przyjęte przez rząd przepisy wprowadzą faktyczną cenzurę internetu. Twierdzą, że dawała ona szefowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) możliwość zablokowania dowolnych treści i nie zapewniała odpowiedniej drogi odwoławczej od takiej decyzji. UKE podlega rządowi, mogłoby to prowadzić np. do cenzury wpisów czy filmów krytycznych wobec władzy.
Argumenty te podzielił prezydent Karol Nawrocki, wetując ustawę. Podkreślił, że proponowane w ustawie rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak będzie musiał walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii. Prezydent zwrócił też uwagę, że po wejściu przepisów takie same procedury stosowane byłyby wobec najcięższych przestępstw i drobnych wykroczeń.
Marta Nawrocka odpowiedziała na apel
Zanim prezydent podjął decyzję, list w sprawie ustawy dostała Pierwsza Dama. O poparcie przepisów apelowali do Marty Nawrockiej eksperci związani z fundacją Ponoptykon. Uważają oni, że przygotowana przez ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego z Lewicy służyłaby ochronie dzieci przed nieodpowiednimi treściami w sieci.
Marta Nawrocka odpowiedziała na apel, który trudno interpretować inaczej, niż próbę skłonienia Pierwszej Damy by wywarła wpływ na prezydenta. Podziękowała autorom za zaangażowanie w sprawy dzieci. Podkreśliła, że jej rodzina – w tym dzieci – padają ofiarą brutalnego hejtu w internecie.
- Te doświadczenia tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, jak poważnym problemem społecznym jest niekontrolowana przemoc w sieci – podkreśliła Nawrocka.
Pierwsza Dama w bardzo grzeczny sposób wyjaśniła aktywistom, że ocena ustaw czy jakiekolwiek prace nad przepisami trafiającymi do Kancelarii Prezydenta nie należą do jej zadań.
- Ocena przedkładanych Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej aktów prawnych, w tym ich zgodności z obowiązującym porządkiem prawnym, spójności z innymi regulacjami oraz adekwatności do rzeczywistych zagrożeń, należy do wyspecjalizowanych zespołów prawnych. Jest to proces oparty na solidnej analizie formalnej, konstytucyjnej i systemowej, który pozostaje poza zakresem mojej roli oraz kompetencji - napisała Marta Nawrocka.
źr. wPolsce24 za wp.pl











