Marszałek Czarzasty robi z Sejmu cyrk. Błazenada na Wiejskiej
Gdy marszałek jest wprost pytany o uprawianą przez siebie politykę, zasłania się frazesami, twierdząc, że "popiera wszystkich ludzi, bo ludzi trzeba kochać".
Szybko jednak okazuje się, że za tymi ogólnikami kryje się konkretny, radykalny plan. Czarzasty bez ogródek przyznaje, że jego celem jest bycie marszałkiem, który wprowadzi w Polsce małżeństwa jednopłciowe. Deklaruje przy tym, że chce w ten sposób być "dobrym marszałkiem wszystkich Polaków i Polek".
Zamiast dbać o powagę Sejmu, lider Lewicy woli manifestacje
Jak przypomniano w rozmowie, środowisko "marszałkini" Biejat dumnie ogłaszało w kampanii, że "Lewica tęczowej flagi się nie wstydzi". Czarzasty de facto przebiera się w te tęczowe barwy, traktując swoje wysokie stanowisko państwowe jako narzędzie do realizacji postulatów lewicowej agendy.
Na bezpośrednie pytanie, czy obrana przez niego droga to pierwszy krok do legalizacji małżeństw jednopłciowych w Polsce, odpowiada z nieskrywanym entuzjazmem, że taka jest agenda jego partii.
źr. wPolsce24











