Wulgarny atak na reportera wPolsce24. Lech Wałęsa w amoku: „Chcesz, żebym cię potłuk?”
Dziennikarz Rafał Jarząbek pojawił się na uroczystości urodzinowej byłego prezydenta, legitymując się oficjalną akredytacją prasową. Próbując skorzystać z okazji, podszedł do Lecha Wałęsy ze skanami archiwalnych dokumentów. Gdy zadał proste pytanie: „Czy pan podpisywał dokumenty ze Służbą Bezpieczeństwa”, reakcja byłego prezydenta była wysoce wulgarna. Wałęsa spławił reportera słowami: „Pan se d*pe wytrzyj tym”, rzucając, że papier nadaje się jedynie do tego.
Gdy dziennikarz nie dawał za wygraną i dopytywał o charakter pisma na dokumentach, były prezydent zaczął stosować obelgi i unikać odpowiedzi. W pewnym momencie wulgarnie wypalił: „Odp***rz się człowieku!”, a ktoś z otoczenia byłego prezydenta – odnosząc się do akredytacji reportera – rzucił: „Wiesz co robię na twoją akredytację? To co zwykle się robi na te rzeczy”.
Widząc, że dziennikarz kontynuuje wykonywanie swoich obowiązków, Wałęsa zaczął nawoływać swoje otoczenie do usunięcia go z sali, pytając: „Wyrzucicie go, czy ja mam go wyrzucić”, a po chwili sam bezpośrednio zagroził dziennikarzowi rękoczynami, mówiąc: „Chcesz, żebym cię potłuk, to cię potłukę.”.
„Dostanie w lampę ode mnie”
Równie agresywnie i konfrontacyjnie zachowywali się ludzie z otoczenia Lecha Wałęsy. Reporterowi blokowano przejście, popychano go i naruszano jego nietykalność. Zamiast odpowiedzi na pytania prasowe, ze strony otoczenia padły groźby: „Chcesz mieć problemy?”.
W pewnym momencie atmosfera stała się jeszcze bardziej napięta, gdy od jednego z mężczyzn padła bezpośrednia groźba fizyczna: „Dostanie w lampe ode mnie”. Ponadto jeden z uczestników wydarzenia wyrwał dziennikarzowi skany materiałów z IPN i na jego oczach je podarł.
Trudne pytania o analfabetyzm
Głównym powodem nerwowej reakcji Wałęsy były pytania dotyczące autentyczności dokumentów TW „Bolek” oraz kwestii jego umiejętności pisania i czytania. Dziennikarz telewizji wPolsce24 dociekał: „A jak jest z tym pana analfabetyzmem?”, „Ale czy jest pan analfabetą czy nie?” oraz dopytywał, „czy pana zdaniem przystoi, żeby prezydent był analfabetą?” i czy głowa państwa może nie potrafić sprawnie pisać. Jarząbek argumentował, że opinia publiczna ma prawo wiedzieć, czy najwyższy urząd w państwie sprawowała osoba niepiśmienna.
Prokuratura robi z byłego prezydenta analfabetę
Pytania zadawane na imprezie urodzinowej miały swoje bezpośrednie uzasadnienie w niedawnej decyzji organów ścigania. Prokuratura Okręgowa w Warszawie oficjalnie umorzyła śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie w sprawie składania fałszywych zeznań przed IPN w 2016 roku. Wałęsa twierdził wówczas pod przysięgą, że dokumenty ze słynnej „szafy Kiszczaka” zostały sfałszowane przez SB.
Szczegółowe ekspertyzy grafologiczne przeprowadzone przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jan Sehna bezsprzecznie wykazują jednak autentyczność podpisów Wałęsy na ponad 50 dokumentach zobowiązujących do współpracy i pokwitowaniach odbioru pieniędzy.
Umorzenie śledztwa nastąpiło na podstawie zdumiewającego wywodu prokuratury. Śledczy uznali, że Wałęsa w latach 70. był „niemalże analfabetą”, nakreślał jedynie graficzne kształty i nie był w pełni świadomy tego, co podpisuje. Tym samym – według prokuratury – składając zeznania po latach, mógł szczerze wierzyć, że to nie są jego podpisy.
źr. wPolsce24









