Tajna symulacja paktu senackiego Konfederacji i KO? Wipler się tłumaczy

Na polskiej scenie politycznej rzadko zdarzają się przypadki. Dlatego, gdy na antenie Radia Wnet wypływa temat symulacji wspólnego "paktu senackiego" Konfederacji z partią Donalda Tuska, w kuluarach od razu zaczynają krążyć pytania.
„Ćwiczenie statystyczne”, które budzi podejrzenia
Wszystko za sprawą specjalnego „kalkulatora" i raportu senackiego, przygotowanego przez fundację kierowaną przez Przemysława Wiplera. To narzędzie analityczne miało sprawdzić, jak zachowają się mandaty w różnych konfiguracjach politycznych.
Jak ujawnił w wywiadzie dziennikarz Łukasz Jankowski, w modelach przygotowanych przez zaplecze Konfederacji badano również wariant startu w jednym pakcie z Donaldem Tuskiem. Do spekulacji odniosła się w mediach społecznościowych m. in. red. Dorota Kania, która zasugerowała wprost, że to badanie gruntu pod przyszłą koalicję.
Wipler tłumaczy całą sprawę jedynie "analityką" i sprawdzaniem statystycznym. Pytanie jest jednak poważne, bo dlaczego rzekoma antysystemowa prawica w ogóle wrzuciła do swoich modeli analitycznych sojusz z największym politycznym wrogiem?
Wipler na antenie Radia Wnet szybko uciął temat, przekonując, że uwzględnienie takiego wariantu było wyłącznie "ćwiczeniem statystyczno-teoretycznym". Ostatecznie z takich skrajnych modeli zrezygnowano, by rzekomo zachować "czytelność kalkulatora".
Dla wielu obserwatorów sceny politycznej te tłumaczenia brzmią jednak mało wiarygodnie. W polityce nikt nie bada wariantów, które są całkowicie oderwane od rzeczywistości, zwłaszcza że wymaga to czasu i środków analitycznych.
Mur nie do przebicia. Twarde „nie” dla Donalda Tuska
Jednocześnie prawdziwy powód, dla którego ten polityczny eksperyment nie miał szans wyjść poza tabelki w Excelu, zdradził ostatecznie sam Wipler w rozmowie z red. Jankowskim. To nie metodologia zablokowała pakt z KO, ale... twarde dane o nastrojach społecznych.
Nie ma takich możliwości, bo jest bardzo, bardzo wielka niechęć naszych wyborców do partii Donalda Tuska - przyznał wprost poseł Konfederacji.
Badania jasno pokazały, że elektorat wolnościowy i narodowy nie wybaczyłby swoim liderom takiego mariażu. To właśnie ta "wielka niechęć" sprawiła, że koncepcja stała się toksyczna i natychmiast ją pogrzebano.
Badanie gruntu czy ucieczka do przodu?
Cała sprawa wywołuje lawinę spekulacji, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń wokół liderów Konfederacji. Wszyscy wciąż pamiętają, że Sławomir Mentzen pił piwo z Radosławem Sikorskim, co oburzyło część prawicowego elektoratu. Do tego dochodzi głośna sprawa powiązań Przemysława Wiplera z upadłą giełdą kryptowalut Zondacrypto.
Czy "ćwiczenia statystyczne" były w rzeczywistości ostrożnym badaniem gruntu pod cichą współpracę, a może próbą znalezienia szalupy ratunkowej? Jedno jest pewne: liczby i wyborcy pokazali liderom Konfederacji brutalną prawdę. Każdy krok w stronę Koalicji Obywatelskiej oznaczałby polityczne samobójstwo w oczach ich własnych wyborców. I to właśnie ten strach przed własnym elektoratem ostatecznie zamknął temat.
źr. wPolsce24









