Koszmar powrócił. "Człowiek z gnijącą ręką" terroryzuje Wrocław

O sprawie jako pierwsza poinformowała "Gazeta Wrocławska", a w mieście zawrzało. Mieszkańcy pamiętają dramat z 2023 roku, kiedy ten sam osobnik paraliżował przestrzeń publiczną – zaczepiał przechodniów, zachowywał się agresywnie i eksponował rozległą, zainfekowaną tkankę, budząc powszechne obrzydzenie i realny lęk sanitarny. Wówczas, dopiero po fali nacisków społecznych i medialnych, policja oraz prokuratura doprowadziły do jego izolacji. Sąd wymierzył mu trzyletni wyrok bezwzględnego więzienia.
Dziś okazuje się, że wymiar sprawiedliwości poniósł sromotną klęskę. Trzyletnia resocjalizacja okazała się fikcją, a skrajnie niebezpieczny człowiek natychmiast wrócił do dawnych nawyków. Z relacji świadków wynika, że jego celem padła bezbronna kobieta pracująca w jednym z wrocławskich lokali – agresor wulgarnie ją zaatakował i opluł, stwarzając bezpośrednie zagrożenie biologiczne. W sieci pojawiają się informacje, że napastnik to osoba bezdomna i narkoman, w dodatku zarażony wirusem HIV.
Według ustaleń "Gazety Wrocławskiej", mężczyzna miał przez kilka dni nękać restaurację, w której pracowała i odstraszać klientów, grożąc, że jeśli nie dadzą mu pieniędzy i jedzenia będzie na nich pluł i ich dotykał. Według relacji świadków, miał również śledzić i nagabywać kelnerki lokalu.
W internecie pojawiło się też doniesienie kierowcy autobusu komunikacji miejskiej, który poinformował, że siejący postrach osobnik gorszył ludzi w jednym z autobusów. Miał zapaskudzić krwią pojazd, a po wyproszeniu przez kierowcę miał ze złości na przytanku kopnąć psa prowadzonego na smyczy przez jedną z pasażerek.
Porażka procedur i bezsilność wobec agresji
Sprawa ta obnaża głęboki kryzys w polskim systemie ochrony obywateli. Jak to możliwe, że osoba zagrażająca zdrowiu publicznemu, niestabilna i skłonna do fizycznej agresji, zostaje bez żadnego skutecznego nadzoru wypuszczona prosto w przestrzeń miejską? Uczciwi, pracujący ludzie, którzy chcą spokojnie żyć, wracać do domów czy prowadzić własne biznesy, po raz kolejny zostają pozostawieni sami sobie.
Policja standardowo apeluje o zgłaszanie każdego incydentu pod numer alarmowy. Dla zastraszonych mieszkańców to jednak gorzka pigułka – telefony i notatki służbowe nie zastąpią twardej, prewencyjnej ręki prawa.
Policjanci przeszli specjalistyczne szkolenie, aby wiedzieć, jak zachować się w przypadku zatrzymania takiej osoby. Znają całe procedury i wiedzą, aby przy zatrzymaniu zachować ostrożność, bo zakazić się bardzo łatwo - mówi „Gazecie Wrocławskiej” prok. Jakub Dłubacz.
Wrocławianie pytają wprost: czy do zdecydowanej i trwałej reakcji służb musi dojść do tragedii? Czy stresu, który przeżywa obecnie kelnerka, nie można było uniknąć wcześniej izolując napastnika?
źr. wPolsce24 za "Gazeta Wrocławska"
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.






