Myślała, że walczy o życie córki. Kobieta padła ofiarą wyjątkowo obrzydliwego oszustwa

Incydent miał miejsce w czwartek, 6 sierpnia. Ok. 19:30 kobieta odebrała straszny telefon. Damski głos powiedział, że jej córka zemdlała w domu i trafiła do jednego z warszawskich szpitali w stanie zagrażającym życiu.
Użyli głosu jej córki
Kobieta powiedziała jej, że lekarze stwierdzili u niej zakażenie bakteriami eboli – w rzeczywistości tę chorobę powodują wirusy – i ma bardzo wysoką gorączkę. Dodała, że jedynym sposobem na jej uratowanie jest specjalna szczepionka, ale ta kosztuje aż 300 tys. złotych. W pewnym momencie przekazała telefon innej kobiecie. Ta powiedziała mamuniu, ratujcie mnie, jej głos do złudzenia przypominał głos jej córki, być może oszuści użyli w tym celu AI.
Po chwili ta sama kobieta zadzwoniła ponownie. Dopytywała ją o trzymane w domu pieniądze i kosztowności. Pytała nawet o to, czy ma wagę, którą można by zważyć złoto. Ofiara odpowiedziała, że ma w sumie ok. 3 tysięcy złotych. Wtedy oszustka zapowiedziała, że zgłosi się do niej „lekarz” po odbiór pieniędzy, które mają być przeznaczone na ratowanie życia jej córki.
"Lekarz" przyjechał po pieniądze
Mł. asp. Monika Michalczyk z Komendy Policji w Żyrardowie powiedziała dziennikarzom TVN 24, że ofiara była tak zdesperowana, że zaproponowała, że spróbuje pożyczyć pieniądze od drugiej córki i syna. Oszustka przekonywała jednak, że nie ma na to czasu, a inne osoby przekazały już znaczne kwoty pieniędzy, biżuterię i złote monety na zakup tej szczepionki. Poprosiła, by się nie rozłączała.
Oszustka dopytywała, czy kobieta mieszka sama. Po chwili pod jej domem pojawił się rzekomy lekarz, a oszustka poprosiła, by go wpuściła. Jej podejrzenia wzbudził fakt, że przyjechał bez ambulansu, ale powiedziała jej, że zostawił go w pewnej odległości od domu. Mężczyzna miał ze sobą torbę, do której wrzuciła 2800 złotych w gotówce i biżuterię – w tym obrączki, pierścionki z brylantem i innymi kamieniami szlachetnymi, a także łańcuszki – o wartości blisko 69 tys. złotych.
Jej córka cały czas była w swoim domu
Mężczyzna opuścił jej mieszkanie z pieniędzmi i biżuterią. Dopiero wtedy ofiara, korzystając z telefonu sąsiadki, skontaktowała się z drugą córką. Okazało się, że córka, która miała walczyć o życie w szpitalu, przebywała wtedy w swoim domu. Dopiero wtedy zrozumiała, że padła ofiarą oszustów.
To kolejny przykład bezwzględnego działania oszustów, którzy wykorzystują emocje i strach o zdrowie oraz życie najbliższych. W tym przypadku sprawcy posłużyli się również głosem przypominającym głos córki, aby uwiarygodnić swoją historię – skomentowała policjantka.
źr. wPolsce24 za TVN.24











