Ile jeszcze będziemy słuchać bredni Sikorskiego? Skąd on wytrzasnął to porównanie?

Czy według Sikorskiego, skoro Mongołowie mają swojego wielkiego wodza, to my powinniśmy „odpuścić” Ukrainie banderowski kult?
To nie jest porównanie historyczne. To jest intelektualna i moralna degrengolada. Sikorski próbuje relatywizować ludobójstwo Wołynia, sprowadzając je do poziomu „wszyscy mają swoich bohaterów”. Klasyczna taktyka tych, którzy nie chcą nazwać rzeczy po imieniu.
Najgorsze jest to, że robi to minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej. Człowiek, który powinien bronić polskiej racji stanu, polskiej pamięci i polskiej godności – zamiast tego szuka pretekstów, by Ukrainie „odpuścić”.
To nie jest dyplomacja. To jest żenująca kapitulacja przed banderowską narracją. Czas, żeby ktoś w końcu powiedział temu człowiekowi: „Panie Radosławie, dość”. Bo Polska nie może mieć ministra spraw zagranicznych, który uważa, że ludobójstwo naszych przodków to „kwestia do odpuszczenia”, gdyż w Mongolii stoją pomniki Czyngis-chana.
źr. wPolsce24 za X











