Horror w polskim mieście! Nie żyje dwumiesięczne niemowlę. Policjanci znają przyczynę

Do zdarzenia doszło po zgłoszeniu na numer alarmowy, w którym kobieta poinformowała, że jej dziecko nie oddycha. Na miejsce przyjechali ratownicy medyczni, którzy natychmiast podjęli próbę reanimacji niemowlęcia. Niestety, pomimo ich statań życia dziecka nie udało się ostatecznie uratować.
Śledczy nie są w stanie jednoznacznie wskazać przyczyny zgonu. Brane są pod uwagę różne scenariusze, w tym wpływ bardzo niskiej temperatury panującej w mieszkaniu oraz ewentualne, nieujawnione wcześniej problemy zdrowotne dziecka. Ostateczne ustalenia mają przynieść dalsze czynności procesowe.
- Nie można jednoznacznie wskazać, co przyczyniło się do śmierci dziecka. Można rozważać, czy to była niska temperatura panująca w mieszkaniu, czy może u dziecka wystąpiły jakieś zmiany chorobowe, o których matka nie wiedziała - powiedział szef lokalnej prokuratury Cezary Ołtarzewski.
Funkcjonariusze, którzy pojawili się w kamienicy, zwrócili uwagę na wyjątkowo trudne warunki panujące w lokalu. Okna były przymarznięte, na ścianach widoczny był szron, a woda w butelkach znajdowała się w stanie zamarznięcia. W mieszkaniu panował także nieporządek. W chwili zdarzenia w lokalu, oprócz rodzica, przebywały jeszcze dwie kobiety - jej siostra oraz matka. Wszystkie były trzeźwe i twierdziły, że poprzedniego wieczoru paliły w piecu kaflowym. Dziecko leżało w gondoli wózka i było ubrane w kilka warstw odzieży oraz okryte kocami.
Prokuratura sprawdza, czy mogło dojść do nieumyślnego spowodowania śmierci. Matka dziecka podkreśla, że przebywała w Radomiu jedynie z wizytą i nie zdawała sobie sprawy z warunków panujących w mieszkaniu. Sekcja zwłok nie pozwoliła dotychczas ustalić jednoznacznej przyczyny zgonu, a w sprawie nikomu nie postawiono do tej pory zarzutów.
źr. wPolsce24 za Polsat News











