Gorąco w Sejmie! Szef Kancelarii Prezydenta zmiażdżył Tuska i Berka. To był nokaut
Gdzie podziały się wasze hasła? Bogucki przypomina hipokryzję koalicji
Bogucki rozpoczął od mocnego uderzenia w narrację większości sejmowej, która jeszcze niedawno zasłaniała się hasłami obrony praworządności:
Szli, krzycząc: konstytucja, konstytucja! Pewnego razu, chcąc krzyknąć, zapomnieli na ustach wyrazu. Zapomnieliście o swoich wyborcach, zapomnieliście o swoich hasłach, zapomnieliście o tych okrzykach: konstytucja, praworządność! (...) Nie znacie, czym jest wstyd! Bo gdybyście wiedzieli, czym jest wstyd, to nie forsowalibyście tutaj kandydatury pana ministra Berka” — grzmiał poseł.
Jak podkreślił, forsowanie czynnego członka rządu na sędziego TK to jawna kpina z deklarowanego „odpolitycznienia”:
Przypomnę: polityka, członka Rady Ministrów do spraw wdrażania polityki rządu! Czyli do tej pory pan minister Berek jako prawa ręka pana premiera Tuska miał wdrażać politykę rządu, a teraz tę politykę ma wdrażać w Trybunale Konstytucyjnym? To jest odpolitycznienie według państwa?!”
Kompromitacja formalna kandydata rządu. „Gdzie są umowy? To jest kpina!”
Zbigniew Bogucki ujawnił rażące braki w dokumentacji Macieja Berka. Poddał w wątpliwość to, czy kandydat w ogóle spełnia wymogi formalne, w tym wymagany 10-letni staż rzeczywistego wykonywania zawodu radcy prawnego:
Szanowni Państwo, jeżeli kandydat (...) chce być sędzią najniższego sądu w Polsce, sądu rejonowego, to nie tylko musi przedstawić wpis na listę radców prawnych, tylko musi wykazać, że wykonywał ten zawód, a nie tylko, że był wpisany na listę! A tu nie ma właściwie żadnych dokumentów. (...) Gdzie są umowy wykonywania tej działalności radcy prawnego? Gdzie są te umowy zlecenia? Gdzie jest potwierdzenie?”
Bogucki bezlitośnie obnażył także farsę z dostarczaniem dokumentów na ostatnią chwilę przez Berka w mediach społecznościowych:
Zaświadczenie jest z wczoraj, z godziny 12:58! Przypomnę, że komisja skończyła się przed godziną 10:00! Nad czym procedowaliście? Na jakich dokumentach?! Przecież to jest kpina!”
Demolowanie prawa pod dyktando Tuska: „To nie uchwałokracja, tylko demokracja!”
Poseł przypomniał również o próbach paraliżowania Trybunału za pomocą sejmowych uchwał, które nie mają mocy źródeł powszechnie obowiązującego prawa:
Sejm może wyłączyć Trybunał Konstytucyjny uchwałą, która nie jest źródłem prawa, panie doktorze?! Pan doskonale o tym wie! Artykuł 87. Konstytucji: konstytucja, ustawy, rozporządzenia, ratyfikowane umowy międzynarodowe, akty prawa miejscowego — nie uchwały! Bo to nie jest uchwałokracja, tylko demokracja!”
Bogucki odniósł się też bezpośrednio do premiera Tuska, ostrzegając przed próbami nielegalnego omijania prezydenckiego weta:
To jest delikt konstytucyjny, za który pan, panie premierze — mam nadzieję, że taka będzie wola narodu — odpowie przed Trybunałem Stanu!”
Prawdziwy cel: immunitet i bezkarność dla rządu
Podsumowując wystąpienie, Bogucki wskazał na rzeczywiste motywacje stojące za desperackim forsowaniem partyjnego kandydata na najważniejsze stanowiska sędziowskie:
Premier Donald Tusk potrzebuje Trybunału. Po pierwsze, żeby mieć swojego pretorianina, swoją prawą rękę w Trybunale Konstytucyjnym (...) Będzie pan go potrzebował także po to, żeby mieć gwarancję bezkarności! Żeby jakiekolwiek ustawy, jakiekolwiek rozstrzygnięcia mogły być podważane przez ten upolityczniony skrajnie przez pana Trybunał!”
Wystąpienie Zbigniewa Boguckiego bezlitośnie obnażyło podwójne standardy i metody obecnej koalicji, pokazując, że za hasłami o „przywracaniu praworządności” kryje się wyłącznie chęć zapewnienia sobie politycznego parasola ochronnego.
źr. wPolsce24






