Gang trucicieli skazany. Zaprzyjaźniali się, przejmowali mieszkania i zabijali

Na ławie oskarżonych zasiedli Tomasz G., który miał kierować grupą, dwóch braci Roman i Krzysztof P., Wiesław A. i związana z jedną z transakcji notariuszka Jolanta D.-S. Romana P. został skazany na 15 lat więzienia, Krzysztof P. na 8 lat pozbawienia wolności, a Tomasza G. na 12 lat. Jolanta D.-S. i Wiesława A. zostali uniewinnieni.
Pięć zabójstw w pięć lat
„Gang trucicieli” miał działać około pięciu, sześciu lat w Warszawie i województwie mazowieckim. Prokurator zarzucił członkom grupy dokonanie pięciu zabójstw i sześciokrotne usiłowanie zabójstwa. Mieli oni podawać swoim ofiarom alkohol z izopropanolem, który prowadzi do zatrucia i śmierci.
Proceder wyglądał następująco: najpierw przestępcy znajdowali osoby samotne, schorowane, a często także uzależnione od alkoholu. Sprawdzali ich majątek - szczególnie interesowało ich to, czy należała do nich jakaś nieruchomość. Potem nawiązywali kontakt z ofiarami, zaprzyjaźniali się z nimi, zdobywali ich zaufanie, a w końcu uzyskiwali pełnomocnictwa do pełnego dysponowania mieszkaniem.
Zdaniem prokuratury, już na etapie zaprzyjaźniania się podawali ofiarom alkohol zawierający domieszkę izopropanolu. Działali w celu pozbawienia życia i doprowadzali pokrzywdzonych do zgonu.
Z tym że, gdy tylko orientowali się, że nieruchomość formalnie nie należy do wytypowanej ofiary lub nie można będzie przejąć jej majątku, przerywali akcję.
Policjanci uratowali życie emerytce
Śledczy dowiedzieli się o tym procederze od kobiety, której znajomy współpracował z Romanem P. i opowiedział jej o działaniach grupy. On sam złożył w śledztwie szczegółowe wyjaśnienia, by uniknąć oskarżenia o zabójstwo. W grupie miał bowiem odpowiadać wyłącznie za weryfikowanie majątku ofiar.
Śledztwo uratowało życie emerytce z Warszawy, która miała być kolejną ofiarą. Znaleziono u niej butelkę po wodzie mineralnej, w której był zatruty alkohol. Wcześniej kobieta poszła z Krzysztofem P. do banku i wypłaciła z konta w sumie 430 tys. zł. Pracownicy banku zaalarmowali policję, bo podejrzewali, że może być oszukiwana.
P. został ujęty. Twierdził, że jest niewinny, a emerytka to jego ukochana. Ponieważ kobieta złożyła podobne zeznania, P. został zwolniony.
Śledczy pracowali jednak dalej i w grudniu 2021 r. policjanci wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw KSP zatrzymali braci P. oraz Pawła S. i Wiesława A.
źr. wPolsce24 za PAP