Polska

Pouczał Polaków o praworządności, a sam usłyszał zarzuty. Były komisarz UE podejrzany o pranie pieniędzy

opublikowano:
Didier Reynders z byłym ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem w czasie wizyty w Warszawie
Didier Reynders z byłym ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem w czasie wizyty w Warszawie (Fot. Fratria/Liudmyla Kazakova)
Jeszcze niedawno Didier Reynders z surową miną pouczał Polaków o stanie praworządności, wskazując, że rząd Zjednoczonej Prawicy „systemowo narusza wartości Unii Europejskiej”. Dziś sam znalazł się w centrum poważnych oskarżeń. Jak informują belgijskie i holenderskie media, były komisarz UE ds. sprawiedliwości usłyszał zarzuty prania pieniędzy i innych przestępstw finansowych.

Według portalu Follow the Money, belgijska prokuratura postawiła Reyndersowi zarzuty po przesłuchaniu, które odbyło się w połowie października. Śledczy uznali, że istnieją „poważne przesłanki” wskazujące na jego winę.
Polityk miał wyprać ok. 700 tys. euro za pośrednictwem prywatnego konta bankowego, a kolejne 200 tys. euro ukryć poprzez zakup losów na loterię. Zyski z losów trafiały następnie na jego elektroniczne konto loteryjne, a stamtąd — ponownie na konto osobiste.

Śledztwo trwa od ponad roku i obejmuje również kontrolę banku ING Belgium, który – zdaniem śledczych – nie dopełnił obowiązku monitorowania podejrzanych transakcji.

W grudniu 2024 r. w domu Reyndersa przeprowadzono przeszukanie, zaledwie kilka dni po tym, jak zakończył kadencję komisarza UE ds. sprawiedliwości. Sam polityk twierdzi, że pieniądze pochodziły ze „sprzedaży dzieł sztuki i antyków”.

Ten, który pouczał Polskę

Warto przypomnieć, że to właśnie Didier Reynders był jednym z najbardziej krytycznych wobec Polski przedstawicieli Komisji Europejskiej. W czasie swojej kadencji wielokrotnie zarzucał rządowi Zjednoczonej Prawicy „łamianie zasad praworządności” i „atak na niezależność sądów”.

„Sytuacja w Polsce nie jest już kwestią pojedynczych naruszeń, lecz systemowego problemu z praworządnością” – mówił w 2020 roku, komentując reformę sądownictwa wprowadzoną przez rząd PiS.
Kiedy Komisja Europejska uruchamiała wobec Warszawy procedurę z art. 7, Reynders należał do jej głównych orędowników, przekonując, że „legitymacja polskiego wymiaru sprawiedliwości jest poważnie podważona i nie może być już gwarantowana”.

W styczniu 2024 r., tuż po zmianie władzy w Polsce, były komisarz wyraził publicznie zadowolenie, mówiąc, że „nowy rząd jest zdeterminowany, by przywrócić praworządność w Polsce” i że „Bruksela patrzy na te zmiany z nadzieją”.

https://www.ftm.eu/articles/reynders-charged-in-money-laundering-probe

Ironia losu

Dziś, gdy belgijska prokuratura prowadzi wobec niego śledztwo o pranie pieniędzy, wielu komentatorów przypomina jego moralizatorski ton wobec innych krajów Unii. Reynders, który przez lata uchodził w Brukseli za „strażnika praworządności”, sam znalazł się po drugiej stronie — jako podejrzany o poważne przestępstwa finansowe.

Jak zauważają komentatorzy, to kolejny przypadek podwójnych standardów, które coraz częściej zarzuca się unijnym elitom: rygorystycznie oceniającym inne państwa, ale nie bardzo posiadającym mandat do takie działania, nie tylko prawny, ale także moralny.

źr. wPolsce24 za ftm.eu

Polska

Dlaczego tak bezpardonowo koalicja atakuje prezydenta? Wiadomości wPolsce24 ujawniają wyrachowany plan obozu Tuska

opublikowano:
Prezydent Karol Nawrocki niezmiennie jest najbardziej popularnym polskim politykiem. To sprawia, że Tusk się go boi
Prezydent Karol Nawrocki niezmiennie jest najbardziej popularnym polskim politykiem. To sprawia, że Tusk się go boi (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Donald Tusk i politycy koalicji rządzącej nie ustają w bezpardonowych atakach na prezydenta Karola Nawrockiego. Za wyszukaną retoryką o „politycznych szachach” czy uszczypliwościami pod adresem głowy państwa kryje się jednak twarda i chłodna kalkulacja. Jak ujawniają „Wiadomości wPolsce24”, w sztabach rządzących narasta strach przed scenariuszem, który może przesądzić o losach władzy w Polsce.
Polska

Incydent podczas wyborów w Krakowie. Poszedł do lokalu, teraz grożą mu 3 lata więzienia

opublikowano:
Mimo dwóch incydentów wybory w Krakowie przebiegają raczej spokojnie
Mimo dwóch incydentów wybory w Krakowie przebiegają raczej spokojnie (Fot. PAP/Łukasz Gągulski)
Spokojny przebieg przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa zakłócił incydent w jednym z lokali na Woli Justowskiej. Starszy mężczyzna po pobraniu karty do głosowania podarł ją i wyrzucił do kosza na śmieci. Policja szybko namierzyła sprawcę, któremu za ten impulsywny gest grozi surowa kara.
Polska

„Za darmo”? Minister Cienkowska tłumaczy się z udziału w pokazie mody

opublikowano:
inister kultury Marta Cienkowska odniosła się do kontrowersji wokół swojego udziału w pokazie mody Fundacji Kraina, podkreślając, że wystąpiła w nim pro bono.
Marta Cienkowska (fot.Screenshot - X/Mateusz Kurzajewski)
Minister kultury Marta Cienkowska postanowiła publicznie odnieść się do ostatniej afery związanej z jej udziałem w pokazie mody Fundacji Kraina. Choć wspomniany podmiot miał otrzymać prawie 150 tysięcy złotych, sama polityk tłumaczy, iż jej udział w tym wydarzeniu... był za darmo.
Tygodnik Sieci

(Nie) nabici w butelkę. "System kaucyjny - projekt to „absurd” i „ekościema”"

opublikowano:
matthewgollop-fishing-net-388679_1920
Francuski rząd nie będzie zmuszał lokalnych władz do wprowadzenia systemu kaucyjnego. Zamiast tego zaproponowano im dobrowolny udział w programie. Tym samym upadł projekt, wznowiony w maju przez prezydenta Emmanuela Macrona.
Tygodnik Sieci

Jak von der Leyen kibel Włodkowi instalowała. "Oto streszczenie mowy lidera Lewicy na jej ostatniej konwencji"

opublikowano:
włodek
Włodzimierz Czarzasty przyznał, że przed przystąpieniem Polski do Unii musiał „srać w polu”. I dlatego „jak słyszy, że Unia Europejska jest złem, to mu się chce rzygać”. Pewnie ze strachu, że jeśli Ursula von der Leyen się o tym dowie, to mu kibel zabierze.
Polska

Niemka zarzuca próbę oszustwa i wyłudzenia... polskiej policji

opublikowano:
Niemka zarzuca polskiej policji, że... okradła ją na 105 euro
Niemka zarzuca polskiej policji, że... okradła ją na 105 euro (Fot. Fratria/zdjęcie ilustracyjne)
Zwykła wizyta na przygranicznej stacji benzynowej w Polsce skończyła się dla obywatelki Niemiec ogromnym zaskoczeniem. Jak informuje serwis Deutsche Welle, kobieta, która uregulowała rachunek za paliwo i wróciła do domu, otrzymała telefon od polskiej policji. Z jej relacji wynika, że funkcjonariusze zarzucili jej kradzież i domagali się natychmiastowego przyjazdu z gotówką.