Chcą karać polskich żołnierzy jak najgorszych zbrodniarzy. To pomysł prokuratora Korneluka?

Jak informuje wtorkowa „Rzeczpospolita”, rząd analizuje możliwość zaostrzenia przepisów dotyczących dyscypliny żołnierzy, a na stole leżą rozwiązania, które znacząco podnoszą kary – nawet do poziomu zbrodni zagrożonych dożywociem.
„Pilna potrzeba” zmian. Prokuratura wskazuje lukę w prawie
Impulsem do prac nad nowymi przepisami było stanowisko Dariusza Korneluka, zdaniem opozycji wadliwie powołanego prokuratura krajowego, który już jesienią ubiegłego roku alarmował o poważnej luce w systemie prawnym.
W piśmie skierowanym do ministra sprawiedliwości Korneluk wskazał, że obecne regulacje – tworzone z myślą o czasie pokoju – nie odpowiadają realiom wojny. Podkreślił przy tym „pilną potrzebę podjęcia działań legislacyjnych”, które kompleksowo uregulują odpowiedzialność karną żołnierzy w sytuacjach bojowych.
Efekt? Resort zlecił przygotowanie propozycji zmian Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.
Nawet dożywocie za niewykonanie rozkazu
Z ustaleń wynika, że eksperci zgadzają się z diagnozą prokuratury – obecne przepisy są niewystarczające. Dziś za niewykonanie rozkazu grozi maksymalnie do 3 lat więzienia, a w poważniejszych przypadkach do 5 lat.
Tymczasem komisja proponuje radykalne zaostrzenie kar w sytuacji bojowej:
- od 5 do nawet 30 lat więzienia,
- a w najcięższych przypadkach nawet dożywotnie pozbawienie wolności.
Uzasadnienie? W warunkach walki niesubordynacja może prowadzić do katastrofalnych skutków – od śmierci żołnierzy po załamanie całej operacji wojskowej. Eksperci odwołują się także do historii – w przeszłości podobne czyny były karane nawet śmiercią.
Prawo wojenne, którego… nigdy nie uchwalono
Jak podkreślają autorzy analiz, problem ma charakter systemowy. Obowiązujące przepisy wojskowe powstały z myślą o czasie pokoju, a odrębne regulacje na czas wojny – choć planowane – nigdy nie zostały wprowadzone. W praktyce oznacza to, że również w sytuacji konfliktu stosuje się te same przepisy, które obowiązują na co dzień. To właśnie tę lukę ma wypełnić nowe prawo.
Ministerstwo Sprawiedliwości potwierdza, że propozycje komisji trafiły już do resortu i są analizowane. W prace zaangażowani byli także przedstawiciele MON, sądownictwa wojskowego i środowisk naukowych. Na razie nie zapadły decyzje o rozpoczęciu procesu legislacyjnego ani o ostatecznym kształcie zmian. Resort przyznaje jednak, że widzi potrzebę dostosowania przepisów do współczesnych realiów bezpieczeństwa.
Kontrowersje: czy to proporcjonalne?
Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Odpytywany przez "Rzeczpospolitą" prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, mec. Przemysław Rosati, zwraca uwagę, że proponowane kary są wyjątkowo surowe i mogą budzić poważne wątpliwości. Jego zdaniem nie każde niewykonanie rozkazu w warunkach bojowych ma takie same skutki, dlatego odpowiedzialność powinna być zróżnicowana.
– Uczynienie z tego przestępstwa zagrożonego dożywociem oznaczałoby zakwalifikowanie go do najcięższych zbrodni – podkreśla.
Generał: „Kary nie decydują na polu walki”
Jeszcze bardziej sceptyczny jest gen. Roman Polko, były dowódca GROM. – W sytuacji bojowej żołnierze nie myślą o karach, tylko o przeżyciu i ratowaniu kolegów – wskazuje. Jego zdaniem kluczowe znaczenie mają jakość dowodzenia, wyszkolenie i morale, a nie wysokość sankcji. – Zamiast zaostrzać kary, należy budować kulturę odpowiedzialności i dobre dowodzenie – podsumowuje Polko.
My zastanawiamy się, czy naprawdę potrzebujemy w Polsce prawa na czas wojny i to na dodatek aż tak surowego?
źr. wPolsce24 za rp.pl











