Szykuje się kolejna medyczna afera? CBA przygląda się programowi in vitro

Jak donosi Wirtualna Polska, Centralne Biuro Antykorupcyjne wstępnie sprawdza rządowy program wsparcia in vitro. Dziennikarze ustalili, że biuro prowadzi czynności analityczno-informacyjne wobec programu, którego roczny budżet wynosi minimum pół miliarda złotych.
CBA potwierdziło, że prowadzi takie czynności, ale na razie nie chce zdradzać szczegółów. WP informuje, że wcześniej dziennikarze otrzymali sygnały, że w ramach tego programu mogły się pojawić nieprawidłowości noszące znamiona korupcji, a wiedza o tym ma być coraz bardziej powszechna na szczeblu urzędniczym oraz służb.
Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych, przyznał w rozmowie z portalem, że do CBA wpłynęły pewne informacje o ewentualnych nieprawidłowościach. Są one obecnie analizowane i weryfikowane, na tym etapie CBA nie przesądza, czy doszło do złamania lub naruszenia prawa - powiedział Rozmówca z kręgów rządowych powiedział, że sprawa ma raczej wycinkowy, a nie masowy charakter.
Zdaniem źródła portalu, zorientowanego w tematyce zdrowotnej, CBA może sprawdzać jeden z kilku aspektów, bądź kilka naraz. Chodzić może m.in. o algorytm służący do podziału środków między poszczególne kliniki leczenia niepłodności.
Jakiś czas temu pojawiły się "na mieście" spekulacje, że algorytm mógł zostać ułożony tak, że najwięcej na tym zyskała konkretna klinika, pozostająca w dobrej relacji z jednym z urzędników resortu zdrowia" – powiedziało źródło portalu.
Jego zdaniem może też chodzić o faktyczną dostępność programu, bo obecnie nie ma rejestru pacjentów i nie wiadomo nawet ile osób czeka w kolejce i jaka jest skuteczność zabiegów. Może też chodzić o uzasadnieni medyczne usług dodatkowych, które kliniki proponują pacjentom poza tym programem, na zasadach komercyjnych.
źr. wPolsce24 za WP.pl











