Burza w sieci po wpisie Jadczaka. "Dobry kolega Tuska i lider partii rządzącej może straszyć dziennikarzy i prywatne media"
Od "Nadziei dla Rodziców" do "Obrony Demokracji"
Ważnym elementem wpisu Jadczaka jest ewolucja fundacji założonej przez Romana Giertycha.
Według dziennikarza, podmiot ten przechodził zdumiewające metamorfozy, idące w parze ze zmianami na polskiej scenie politycznej:
-
Początki i "Foka": Pierwotnie fundacja działała pod nazwą "Nadzieja dla Rodziców". Na jej czele miał stać słynny "Foka", postać pojawiająca się w kontekście śledztw dotyczących wyprowadzania pieniędzy.
-
Wątek narodowy: Kolejnym prezesem został Lech Haydukiewicz, jeden z założycieli Młodzieży Wszechpolskiej.
-
Nagły zwrot: Po przejęciu władzy przez PiS w 2015 roku, nastąpiła zmiana wizerunkowa. Fundacja zmieniła nazwę na Fundację Obrony Demokracji.
-
Nowe pokolenie: Obecnie w strukturach fundacji pojawiają się nazwiska budzące duże zainteresowanie mediów – stanowisko prezesa objął syn Radosława Sikorskiego.
Przypomnijmy, więcej o tej fundacji pisaliśmy w tekście Ciemna kasa z Ameryki, fundacja Giertycha i syn Sikorskiego. Ujawniamy kulisy szokującej kampanii. Już dziś na antenie wPolsce24:
- (...) równolegle z kampanią wyborczą kandydatki KO Aleksandry Wiśniewskiej trwała finansowana z zagranicy „kampania profrekwencyjna”, której Wiśniewska była twarzą. Pieniądze szły z fundacji, z którą związana była Anne Applebaum-Sikorska. Szefem obu kampanii – tej oficjalnej i tej „prokfrekwencyjnej” był syn Radosława, Alexander Sikorski.
To właśnie ta fundacja była ważny elementem prac na rzecz promocji niektórych polityków Koalicji Obywatelskiej.
"Straszenie mediów" i szybka reakcja Giertycha
Aktualnie Jadczak przypomniał wspomnianą fundację w kontekście nowych ustaleń dotyczących Polnordu:
- Teraz będzie trochę śmiesznie, trochę strasznie. Roman Giertych dostał od nas pytania we wtorek o godz. 10:14. Dokładnie 5 godz. i 20 minut później wysmażył post, w którym straszył dziennikarzy WP i samą @wirtualnapolska (....) jakimś pismem od Fundacji Obrony Demokracji (spuśćmy zasłonę milczenia na pewną poważną redakcję, która ten temat podchwyciła). - Bo jak Giertych jeszcze nie wiedział, że zamiast sojuszu z Rosją, będzie za Unią Europejską, demokracją i Donaldem Tuskiem, to założył Fundację Romana Giertycha "Nadzieja dla Rodziców", a na jej czele postawił słynnego "Fokę" (jego rolę w wyprowadzaniu pieniędzy z udziałem dziwnej Rosjanki dziś opisujemy) i żonę "Foki". A potem na prezesa wziął jednego z założycieli Młodzieży Wszechpolskiej Lecha Haydukiewicza. No a jak w 2015 do władzy doszedł, PiS to Giertych zmienił szyld i jego fundacja już nie miała Nadziei dla Rodziców tylko Obronę Demokracji. A potem prezesem został syn @sikorskiradek. A dziś fundacja służy do straszenia mediów i dziennikarzy. I tak się w tej Polsce bawimy - czytamy w jego wpisie.
Szczere wyznania dziennikarza Wirtualnej Polski dotyczyły nie tylko znanego mecenasa, ale także kolegów pracujących w innych redakcjach.
W swoim kolejnym wpisie Jadczak zasugerował, że spora część z nich to "zaufane osoby" Romana Giertycha:
- Jak wynika z różnych akt, które czytaliśmy w ostatnich miesiącach, zbierając materiały do serialu o Romanie Giertychu, ma on swoich zaufanych dziennikarzy. Na tej liście są Wojciech Czuchnowski, Kamil Dziubka, Dorota Schnepf-Wysocka i Monika Olejnik. Dziś dołączył Mariusz Gierszewski. Obserwujcie, jak w kwestii naszego tekstu zachowają się ich redakcje. Wiecie, ujawniliśmy w końcu, że bliski współpracownik premiera Polski, wiceszef klubu KO, która tą Polską rządzi, dostawał do swojej kancelarii przelewy na kilkaset tysięcy via podmiot z raju podatkowego, w zarządzie z Rosjanką zajmującą się ukrywaniem kasy dla innych Rosjan. Rosja, lewa kasa, polityk. Na pewno się zainteresują, prawda? Bo im przecież nie jest wszystko jedno - pisze Jadczak.
źr. wPolsce24 za X








