„Postąpiłeś podle”. Burza w sieci po tekście o chorobie Szymona Hołowni. Marszałek przerywa milczenie

W Międzynarodowym Dniu Walki z Depresją na łamach „Rzeczpospolitej” ukazał się felieton Jacka Nizinkiewicza, w którym autor podjął temat kondycji psychicznej polskich polityków, stawiając Szymona Hołownię jako przykład osoby zmagającej się z kryzysem. Reakcja Marszałka była natychmiastowa i druzgocąca dla prestiżowego onegdaj dziennika.
„Przemocowe wyoutowanie” i handel prywatnością
Hołownia w mediach społecznościowych nie gryzł się w język. Zarzucił autorowi tekstu, że ten postanowił „sprzedać jego prywatność” na podstawie plotek zasłyszanych „na mieście”.
– Redaktor postanowił, bez mojej wiedzy, zgody, bez rozmowy ze mną, przemocowo mnie „wyoutować” i ujawnić publicznie, na co choruję – napisał wyraźnie poruszony polityk.
Marszałek podkreślił, że choć tekst był ujęty w ramy „czułej zachęty do szukania pomocy”, jego prawdziwym celem był zysk i klikalność kosztem intymnych szczegółów z życia chorego człowieka.
„To nie depresja”. Marszałek ujawnia prawdę o swoim stanie
W emocjonalnym wpisie Hołownia przyznał, że ostatnie lata w polityce, a zwłaszcza fala nienawiści, która dotknęła go i jego rodzinę po zaprzysiężeniu prezydenta RP, odbiły się na jego zdrowiu. Jednocześnie zdementował diagnozę postawioną mu przez media.
– I nie, nie choruję na depresję, zmagam się z innymi wyzwaniami. Jestem na dobrej drodze, leki działają, odzyskuję siły – wyznał, ucinając spekulacje.
Polityk zaznaczył, że to sam chory powinien być jedynym dysponentem informacji o swoim stanie zdrowia, a odbieranie mu tego prawa nazwał „nowotworem dziennikarstwa”. Porównał sytuację do głośnego ujawnienia leków branych przez Sławomira Cenckiewicza.
Sieć wrze. „Gdzie jest granica?”
Wpis Hołowni wywołał lawinę komentarzy. Internauci, dziennikarze i politycy wszystkich opcji spierają się o granice wolności słowa i prawo do prywatności osób publicznych.
Marszałek Sejmu zakończył swój apel mocnym przesłaniem do środowiska dziennikarskiego, przypominając, że politycy to „ludzie z krwi i kości”, których słowa mogą nie tylko ranić, ale i „zabijać”. „Choroba to nie towar” – te słowa Hołowni niosą się dziś po sieci najgłośniej, stając się ważnym głosem w dyskusji o etyce mediów w Polsce.
źr. wPolsce24











