Brudny patosystem w otoczeniu Tuska! „Narkotyki, szantaże, brud i syf”
W przestrzeni publicznej eksplodowała bomba obyczajowo-kryminalna. Ujawnione przez Kanał Zero nagrania rozmów posła Koalicji Obywatelskiej Michała Kołodziejczaka z byłą współpracowniczką ukazują wstrząsający obraz człowieka, który jeszcze niedawno zasiadał na szczytach władzy. Kobieta zarzuca politykowi nagabywanie i podawanie środków odurzających wbrew woli, groźby ujawnienia intymnych nagrań oraz doprowadzenie jej do załamania psychicznego. W odpowiedzi na jej dramat z ust polityka padają słowa o „10, 20, 30 tysiącach złotych” i ucieczce do adwokatów.
Karnowski: „To jest brud, syf straszliwy. Ludzie z otoczenia premiera noszą maski!”
W programie „Salon Dziennikarski” wyemitowano wstrząsające fragmenty rozmów. Prowadzący Jacek Karnowski nie krył obrzydzenia moralnym upadkiem standardów w obozie rządzącym:
Narkotyki, wymuszanie relacji seksualnych, szantaże, proponowanie pieniędzy... Brud, syf straszliwy, słuchajcie! W tym świecie publicznym wielu ludzi zakłada jakieś maski. Obok premiera stał Tusk, zbijał z nim piątki, a pod spodem kryje się obyczajowa kryminka”.
Karnowski przypomniał, że Michał Kołodziejczak nie znalazł się w parlamencie znikąd – był osobistym projektem Donalda Tuska, promowanym z fanfarami jako „lider polskiej wsi”.
Matuszak: „Służby musiały wiedzieć. Gdzie była osłona kontrwywiadowcza?”
Publicysta Dariusz Matuszak („wPolityce.pl”) zwrócił uwagę na znacznie poważniejszy, państwowy wymiar afery. Zadał kluczowe pytania o odpowiedzialność aparatu bezpieczeństwa podległego obecnej koalicji:
Trudno, żeby w otoczeniu pana premiera o tym nie wiedzieli. Przecież mamy służby, które sprawdzają. Facet był wiceministrem rolnictwa! I jaka była osłona kontrwywiadowcza? Jaka w ogóle osłona przez służby państwa? Ta wiedza musiała być. To są bardzo brudne sprawy, ale to pokazuje, kim są ci ludzie”.
Jak zauważył komentator, obecność człowieka z tak poważnymi obciążeniami w kierownictwie strategicznego resortu stanowiła bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i podatność na szantaż.
Nykiel: „Dlaczego to wypływa dopiero teraz? Cyniczna gra hakami”
Redaktor portalu wPolityce.pl, Marzena Nykiel, zwróciła uwagę na zastanawiający moment ujawnienia materiałów kompromitujących Kołodziejczaka:
Ciekawe jest to, w którym momencie to wypływa. Nie wierzę, żeby służby o tym nie wiedziały wcześniej, bo tacy ludzie są po prostu sprawdzani i kontrolowani. I nagle dzisiaj, kiedy on zaczyna stawiać się politycznie, mówi, że jest niewykorzystany, że nie podoba mu się to, co robi rząd – nagle te taśmy się pojawiają. To nie są nagrania z wczoraj! To kolejne potwierdzenie tego, jak brudno działa ta władza”.
Zdaniem publicystki mamy do czynienia z klasycznym mechanizmem dyscyplinowania „niepokornych” koalicjantów teczkami i podsłuchami, które wyciąga się z szafy dokładnie wtedy, gdy stają się niewygodni dla Donalda Tuska.
Milczenie „obrońców kobiet”
Sprawa Kołodziejczaka to także kompromitacja lewicowo-liberalnych środowisk feministycznych, które na co dzień pouczają Polaków o prawach kobiet, a w obliczu dramatu byłych współpracownic polityka KO nabrały wody w usta. Gdy zarzuty przemocy, poniżania i narkotyzowania dotyczą człowieka z obozu władzy, standardy „postępowej” Polski nagle przestają obowiązywać.
Polityczna maskarada dobiegła końca. Za uśmiechami z konferencji prasowych wyłonił się obraz patologii, cynizmu i moralnego bankructwa. Obóz patriotyczny nie może przejść obok tej sprawy obojętnie – opinia publiczna ma prawo wiedzieć, kto i jakimi metodami naprawdę zarządza państwem.
źr. wPolsce24









