Koniec ponadstuletniej tradycji. Blisko 500 osób na bruku po upadku fabryki żarówek w Pabianicach

Cała załoga traci pracę
Redukcja zatrudnienia obejmie całą załogę, czyli dokładnie 474 pracowników. Powiatowy Urząd Pracy w Pabianicach otrzymał już oficjalne zawiadomienie w tej sprawie. Wręczanie wypowiedzeń ma ruszyć na początku jesieni, a cały proces potrwa do końca roku. Dla lokalnego rynku pracy to potężny wstrząs, który uderza bezpośrednio w setki polskich rodzin.
Upadłość pomimo dobrych wyników
Najbardziej uderzający w całej sprawie jest fakt, że fabryka w Pabianicach nie padła ofiarą braku zamówień ani braku rentowności. Wręcz przeciwnie, portfel zleceń był pełen, a zakład radził sobie dobrze na rynku części zamiennych. Katastrofa nadeszła zza oceanu wraz ze zmianami własnościowymi i przejęciem spółki przez amerykański podmiot First Brands Group.
Dlaczego nie znalazł się nikt, kto w odpowiednim momencie mógłby wspomóc zakład i przejąć część infrastruktury, która działa w tym miejscu od tak długiego czasu? Na to pytanie trudno odpowiedzieć, ale zdecydowanie widać, iż ekipa rządząca aktualnie Polską ma inne priorytety niż ratowanie pracy i dobytku tysięcy osób.
Miliardowe długi i śledztwo za oceanem
Amerykańskie media finansowe oraz dokumenty sądowe ze Stanów Zjednoczonych ujawniają druzgocące kulisy upadku całego holdingu. Wobec zarządzających First Brands Group toczy się postępowanie w sprawie gigantycznych nadużyć finansowych. Śledczy i wierzyciele zarzucają kierownictwu spółki tworzenie skomplikowanych struktur pozabilansowych, fałszowanie faktur oraz jednoczesne zastawianie tych samych wierzytelności u wielu pożyczkodawców. Długi grupy sięgnęły ponad 10 miliardów dolarów, a sąd w Teksasie przekształcił procedury ratunkowe w całkowitą likwidację majątku.
Przez machinacje finansowe za oceanem europejskie zakłady zależne zostały odcięte od bieżącego kapitału obrotowego. Mimo że w Pabianicach nie brakowało chętnych na gotowe produkty, zakład nie miał środków na regulowanie płatności za komponenty i surowce. Paraliż łańcucha dostaw i brak płynności doprowadziły rentowny polski zakład wprost do upadłości likwidacyjnej.
Niepokojąca fala likwidacji w polskim przemyśle
Ogrom dramatu obrazuje to, iż tragedia pabianickiej „Żarówki” wpisuje się w znacznie szerszy, niepokojący trend dotykający polski sektor wytwórczy. W ostatnich latach przez krajowy przemysł przetoczyła się potężna fala redukcji etatów i likwidacji zakładów produkcyjnych. Obok branży motoryzacyjnej i AGD jednym z najciężej poszkodowanych sektorów stało się polskie meblarstwo, które przez lata stanowiło filar krajowego eksportu.
Dramatyczny wzrost kosztów energii, wysoka presja płacowa, zmiany regulacyjne w polityce surowcowej oraz napływ tańszej konkurencji sprawiły, że w samym tylko sektorze meblarskim zlikwidowano w ostatnich latach ponad dwadzieścia tysięcy miejsc pracy. Cięcia etatów i zamykanie linii produkcyjnych dotknęły zarówno zagranicznych i krajowych potentatów, takich jak IKEA czy Black Red White, jak i zakłady kooperujące z globalnymi markami. Likwidacja pabianickiej fabryki to kolejny bolesny dowód na to, jak podatny na zewnętrzne wstrząsy i kapitałowe spekulacje pozostaje tradycyjny polski przemysł. I jak mało pomysłów ma ekipa rządząca Polską na to, żeby ratować przed upadkiem polski przemysł.
źr. wPolsce24 za money.pl











