Bizantyjskie zarobki żony ministra Kierwińskiego! W samorządowej spółce kosi gigantyczną kasę. Kwota zwala z nóg!

O szczegółach tego finansowego eldorado pisze dziś Gazeta Wyborcza, pokazując pajęczynę utkaną przez polityków Koalicji Obywatelskiej i PSL wokół spółek kolejowych. Także tych, które zmagają się z potężnymi kryzysami finansowymi:
- Nie tylko w PKP działacze PSL i Koalicji Obywatelskiej podzielili się posadami. Ich współpraca kwitnie też w Kolejach Mazowieckich. Dyrektorskie stanowisko w spółce z pensją 342 tys. zł rocznie zajmuje radna Agnieszka Gierzyńska-Kierwińska, żona ministra i kadrowego partii. "Tam jest więcej naszych" - czytamy w tekście GW.
Pensja rośnie jak na drożdżach
Czy kryzys dotyka wszystkich? Oczywiście, że nie. Analiza oświadczeń majątkowych wybranki serca ministra Marcina Kierwińskiego rysuje obraz finansowej sielanki. Z roku na rok na konto żony ministra wpływają coraz większe sumy z kasy samorządowej spółki Koleje Mazowieckie, kontrolowanej przez polityków powiązanych z obecnym układem rządzącym.
Prześledźmy te liczby, bo czarno na białym pokazują, jak systematycznie pęczniało to uposażenie:
-
2023 rok: 270,1 tys. zł rocznego dochodu,
-
2024 rok: 295,3 tys. zł,
-
2025 rok: Kosmiczne 342,7 tys. zł!
Oznacza to, że miesięczne wpływy żony prominentnego polityka PO grubo przekraczają 28 tysięcy złotych! Co na to ciężko pracujący Polacy, którym z powodu pseudoekologicznej polityki klimatycznej drastycznie rosną koszty codziennego życia?
Trzaskowski w tyle! Żona ministra bije na głowę prezydenta Warszawy
Skalę tego "Bizancjum" najlepiej obrazuje porównanie z zarobkami najważniejszych osób w państwie i samorządzie. Okazuje się, że Agnieszka Gierzyńska-Kierwińska w Kolejach Mazowieckich zarabia znacznie więcej niż jej formalny partyjny przełożony jej męża (zastępca szefa KO), prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski! Włodarz stolicy w analogicznym okresie mógł liczyć na zarobki rzędu od 235 tys. zł do 257 tys. zł rocznie.
Jak to możliwe, że pracownik spółki zależnej inkasuje o blisko 100 tysięcy złotych więcej niż człowiek zarządzający całą dwumilionową metropolią? Na to pytanie Warszawiacy i wyborcy w całej Polsce powinni odpowiedzieć sobie sami.
Finansowe eldorado
Jeżeli ktoś myślał, że ponad 340 tysięcy złotych z Kolei Mazowieckich to koniec wpływów domowych, jest w głębokim błędzie. Żona ministra Kierwińskiego do astronomicznej pensji dokłada kolejne tysiące płynące z kieszeni podatnika. Z oficjalnych dokumentów wynika, że Agnieszka Gierzyńska-Kierwińska jako radna miejska w Warszawie zainkasowała w ubiegłym roku dietę w wysokości 55,6 tys. zł (z czego spora część, mocą przepisów, pozostaje całkowicie nieopodatkowana!).
Gdy zsumuje się te wszystkie strumienie publicznych pieniędzy, okazuje się, że rodzina jednego z liderów Platformy Obywatelskiej pławi się w luksusach, o jakich miliony Polaków mogą tylko pomarzyć.
Przed wyborami potok słów o „uzdrawianiu państwa”, „końcu z nepotyzmem” oraz bezpartyjnych fachowcach w spółkach”. Rzeczywistość okazuje się jednak brutalna i doskonale znana z poprzednich lat rządów tej samej ekipy. Choć obrońcy obecnego układu próbują tłumaczyć, że żona ministra pracuje w Kolejach Mazowieckich od lat i pojawia się w pracy niemal codziennie, niesmak pozostaje gigantyczny.
W czasie, gdy związki zawodowe w spółkach kolejowych co rusz muszą toczyć ciężkie boje i pisać dramatyczne petycje o skromne podwyżki rzędu kilkuset złotych dla maszynistów, konduktorów czy pracowników zaplecza technicznego, na samej górze samorządowego holdingu pieniądze płyną szerokim strumieniem. Dla rodzin „swoich” polityków kryzysu nie ma. Jest za to karuzela stanowisk i profitów, która kręci się w najlepsze.
Rachunek za to wszystko – jak zwykle – zapłacą zwykli pasażerowie w cenach biletów.
źr. wPolsce24 za GW/Onet











