Dramat Arłukowicza! Chciał uderzyć w Stanowskiego zmanipulowanym nagraniem. W odpowiedzi przypomniano mu o TEJ aferze

Stanowski w Juracie?
Jedną z dodatkowych atrakcji, jakie miały miejsce podczas wczorajszego, pierwszego dnia spotkania z prezydentem w Juracie, był występ artysty występującego pod pseudonimem Skolim. Jego koncert był szeroko komentowany przez środowisko związane z koalicją 13 grudnia, które zaczęło alarmować o rzekomej demoralizacji młodzieży. Sprawą miała się nawet zająć Państwowa Komisja ds. przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich, która domagała się od organizatorów spotkania odwołania tej części wydarzenia.
Co ciekawe, w sieci szybko zaczęło krążyć nagranie, na którym widać, jak wspólnie z artystą na scenie bawi się Krzysztof Stanowski. Sprawa niemal natychmiast oburzyła jego przeciwników, którzy zaczęli zarzucać twórcy Kanału Zero upolitycznienie. Do ataków na dziennikarza dołączył nawet były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz.
Dziennikarz odpowiada Arłukowiczowi
Nagranie jest oczywiście autentyczne, jednak nie pochodzi ono z Juraty, lecz z Międzyzdrojów. W dodatku zostało zarejestrowane jeszcze w zeszłym miesiącu, co sam Stanowski wyjaśnił w komentarzu pod wpisem polityka Koalicji Obywatelskiej. Twórca Kanału Zero na powielaną przez byłego ministra nieprawdziwą informację postanowił odpowiedzieć, przypominając o prawdziwej aferze, która wybuchła kilka miesięcy temu. Chodzi oczywiście o nieprawidłowości związane z wynagrodzeniem młodego lekarza Dawida Kacprzyka.
– Panie Bartoszu, owszem. Bardzo dobrze się czułem na początku lipca w Międzyzdrojach wśród rodziny Skolima, bo to nagranie stamtąd. To mądrzy ludzie. Zdecydowanie wolę być SkolimTeam niż BartekTeam od Szpitala Południowego – napisał Stanowski.
Afera Szpitala Południowego
Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu media w całej Polsce podały informacje o wysokich zarobkach 28-letniego koordynatora SOR w warszawskim Szpitalu Południowym. Dawid Kacprzyk, jeden z działaczy młodego pokolenia związanych z Koalicją Obywatelską, w ciągu zaledwie roku miał zarobić ponad 1,6 miliona złotych, pomimo iż był początkującym lekarzem bez specjalizacji. Pojawiały się również zarzuty, że funkcję koordynatora SOR miał otrzymać dzięki partyjnym znajomościom, a także że wykazywano etaty oraz dyżury, które budziły wątpliwości.
W kolejnych tygodniach na jaw wychodziły nowe informacje dotyczące innych nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Pod adresem młodego działacza KO, swego czasu promowanego przez Arłukowicza, pojawiały się nawet oskarżenia dotyczące zgonów pacjentów, które miały być związane z rażącymi błędami medycznymi.
Do tej pory główny zainteresowany w tej sprawie nie został nawet przesłuchany przez prokuraturę.
Źr.wPolsce24 za X











